Archiwa blogu

Na ścieżkach złudzeń – Joanna Sykat. Recenzja

Jak wielki może być kokon pozorów, którym otulamy się na co dzień? Czy to co widzimy, spoglądając na innych, ma cokolwiek wspólnego z prawdą? I wreszcie, czy sami potrafimy wyjść ze swojej nudnej, choć bezpiecznej strefy? Takie dylematy pojawiają się na kartkach najnowszej książki Joanny Sykat.

Książka Na ścieżkach złudzeńAldona i Wioletta. Dwie kobiety. Dwa światy, które nagle zlewają się w jeden. Dwie matki, które zrobiłyby dla swoich dzieci wszystko. Dwie żony, które po cichu zazdroszczą sobie nawzajem, nie mając pojęcia, że za zamkniętymi drzwiami mieszkania sielanka jest trochę zniekształcona. Joanna Sykat zestawia swoje bohaterki na zasadzie kontrastu. I to mocnego. Dzieli je właściwie wszystko, ale łączy jedno – piekielnie paląca wewnętrzna pustka, którą trudno wypełnić. To, czego im brakuje, godzi w fasady, które zbudowały.

Autorka po raz kolejny w pozornie lekkiej opowieści przemyca takie koleje losu, które mogłyby dotknąć każdego. A może i dotykają. Wszak ciche tęsknoty buzują w wielu z nas, a maska, którą wkładamy dla świata tak już do nas idealnie przylega, że nie sposób jej zdjąć. Bo co wtedy?

Joanna Sykat w książce „Na ścieżkach złudzeń” pokazuje, że te żyją sobie swoim życiem, dopóki ktoś lub coś nie odpali w nas zapłonu. Wtedy zaczynają boleśnie uwierać i domagać się działania. Jeżeli mamy alternatywę i odwagę, by coś zmienić, możemy je zniwelować. Gorzej, jeśli jedyne co mamy, to właśnie złudzenia. Wtedy pozostaje nam w życiu tylko rola pozorantów. I o ile w oczach innych nadal będziemy jakimś wzorem, to w swoich własnych nie zobaczymy już nic. Jak zawsze w przypadku tej autorki, lektura ku refleksji.

Joanna Sykat, „Na ścieżkach złudzeń”, Replika 2017

Zobacz również inne książki Joanny Sykat:
Niebo pod Śnieżką
Cztery strony miłości

Reklamy
%d blogerów lubi to: