Archiwa blogu

Facet do poprawki – Joanna Sykat. Recenzja

Nieobliczana testerka wierności w postaci Gundy trzęsie fabułą książki „Facet do poprawki”. A Joanna Sykat daje się poznać jako autorka całkiem innej konwencji. Nie ma tu cienia liryzmu. Jest za to gigantyczna dawka dobrze wyważonej ironii i humoru. To wyjątkowo zaskakująca odsłona twórczości.

Książka Facet do poprawkiDawno tak dobrze nie bawiłam się podczas lektury książki. „Facet do poprawki” to lekka, humorystyczna i bardzo dynamiczna narracja. Nie sposób się przy niej nudzić. Wszystko przez to, że autorka serwuje nam kawałek ciekawego świata, może momentami dość przerysowanego, ale w dobrym stylu.

Gunda – główna bohaterka ma pracę szalenie kreatywną. Jest wabikiem na mężczyzn łasych na kobiece wdzięki i działa na zlecenie zdradzonych lub poniżonych kobiet, które chcą się uwolnić od swoich mężów i partnerów. I w zakresie obowiązków kobiety jest nie tylko udowodnienie ich winy, ale też zaserwowanie im porządnej nauczki. Takiej, którą zapamiętają na całe życie. Przez całą fabułę śledzimy kilka realizowanych zleceń i to jest to przednia zabawa. Gunda podchodzi bowiem do swojej pracy bardzo profesjonalnie, każde zlecenie traktując na tyle poważnie, żeby przygotować się do niego z dbałością o każdy szczegół. A kiedy sprawy czasem wymykają się spod kontroli, z pomocą przychodzi znajomy policjant.

Joanna Sykat wykreowała charakterną bohaterkę, która nie daje sobie w kaszę dmuchać. Jest odważna, niezależna i nie ma żadnych skrupułów, by puścić mężczyzn z torbami. Sama zaś ceni swoją wolność, choć jej serce zaczyna w pewnym momencie płatać figle.

Mam wrażenie, że książką „Facet do poprawki” Joanna Sykat wrzuciła granat w swój literacki dorobek, pokazując tym samym, że nie da się jej zamknąć w żadnej szufladce. I choć osobiście uwielbiam dotychczasową twórczość autorki, to taka odsłona jest udana. Mam jednak nadzieję, że komedie nie zdominują jej dotychczasowej twórczości, a będę jedynie małym płodozmianem.

Joanna Sykat, „Facet do poprawki”, Replika 2018

Reklamy

Niebo pod Śnieżką – Joanna Sykat. Recenzja

Dokąd może zaprowadzić ciekawość? Czy warto grzebać w przeszłości, kiedy ta usilnie stara się wszystko ukryć? Joanna Sykat powraca z kolejną emocjonalną opowieścią o niuansach życia, które mogą dotyczyć każdego. Książka „Niebo pod Śnieżką” kradnie serce. Na długo.

Książka Joanny SykatZignorowanie podszeptów serca może okazać się wyzwaniem brzemiennym w skutki. A te początkowo uśpione potrafią uderzyć w najmniej spodziewanym momencie i nieco powywracać w miarę uporządkowaną codzienność. Przekonuje się o tym Kinga, bohaterka książki „Niebo pod Śnieżką”, która przypadkiem podczas porządków natrafia na ślad przeszłości matki. I to takiej, której nie zna. Nic więc dziwnego, że zaczyna drążyć, a im głębiej, tym bardziej autorka konfrontuje ją z detalami, które na nowo kształtują w jej głowie wizję rodzicielki. Sprawę utrudnia dodatkowo fakt, że nie może jej o nic zapytać, bo ta postradała zmysły. A może to tylko obrona przed życiem, które biegło pod dyktando rozumu a nie serca?

„Niebo pod Śnieżką” to kolejna książka w dorobku literackim Joanny Sykat, która zostawia z przekonaniem, że bardzo łatwo można zmarnować szansę na miłość. W tym przypadku uderza to nieco mniej, bo rzecz dotyczy relacji, których nie da się naprawić z uwagi na ogromny upływ czasu. Mętlik w głowie po lekturze jest jednak spowodowany ładunkiem emocjonalnym zaserwowanym przez autorkę. Chciałoby się bowiem odwrócić bieg tej fabuły, wprowadzić ją na inne tory, zachłysnąć szczęściem bohaterów. A tak pozostaje tylko zmierzyć się z tą opowieścią w takim kształcie. I warto to zrobić, bo takich historii się nie zapomina.

Joanna Sykat, „Niebo pod Śnieżką”, Replika 2017

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki!

Zobacz również inne książki Joanny Sykat:
„Cztery strony miłości”
„Jutro zaświeci słońce”
„Tylko przy mnie bądź”

Cztery strony miłości – Joanna Sykat. Recenzja

Wiarygodnie. Lekko. Bez sztampy. Książka „Cztery strony miłości” nie pozostawia złudzeń, że Joanna Sykat to silne pióro w literaturze kobiecej. A fabularny banał jest jej obcy.

Książka Cztery strony miłościMiłość ma wiele twarzy. Towarzyszące jej namiętności jeszcze więcej. Spustoszenie, które po sobie zostawiają nie zawsze ma szansę na naprawę. I choć próbują o tym przekonać kolejne pisarski i kolejne książki, to nie wszystkim udaje się to zrobić z takim wdziękiem jak tej autorce. Po raz kolejny.

Książka „Cztery strony miłości” zaskakuje dużą dozą tajemniczości. To skuteczny literacki wabik. Jeśli jest dobrze zaplanowany, przykuwa uwagę i mimowolnie skłania do odkrywania kolejnych warstw fabuły, poznawania wątków. W tym przypadku wszystko toczy się właśnie takim rytmem. Krótki, treściwy romans czy preludium wielkiej miłości? W co autorka uwikłała swoich bohaterów?

Oto ona – Łucja. Kobieta, która uległa czarowi mężczyzny. Zakochała się. Rozbudziła w sobie nie tylko uczucia, ale też marzenia i nadzieje. Brzmi banalnie, ale to pozory. Bo bohaterka stworzona przez Joannę Sykat zapętla się w tym wszystkim do tego stopnia, że przynosi jej to zgubę. Wraz z kolejny stronami odkrywamy całą historię krok po kroku. Gradacja czytelniczych uczuć murowana za sprawą fabuły żonglującej teraźniejszością i przeszłością. Retrospekcja stanowi mocny kontrast dla wydarzeń dziejących się tu i teraz.

Joanna Sykat, z charakterystyczną dla siebie wnikliwością w operowaniu emocjami, serwuje historię, której bohaterem może stać się każdy z nas, jeśli właśnie taki zaskakujący scenariusz napisze mu życie. Książka „Cztery strony miłości” może storpedować emocjonalnie. Mnie pozostawiła z refleksją, że na uczuciowym rozdrożu można stanąć w każdym, najbardziej poukładanym momencie życia, a brak dialogu to gwóźdź do uczuciowej trumny. Która strona miłości właśnie wtedy okaże się najważniejsza? I czy naprawdę można zmarnować miłość?

Joanna Sykat, „Cztery strony miłości”, Replika 2016

Premiera książki 21.06.2016r.

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki.

Przeczytaj również:
Joanna Sykat – „Jutro zaświeci słońce”

Jutro zaświeci słońce – Joanna Sykat. Recenzja

Toksyczna miłość to zło, które sieje spustoszenie w sercu, duszy i ciele. U Joanny Sykat uczucie to przybiera na sile w relacji matka-córka. I jestem pewna, że po lekturze tej książki, nikt nie zaśnie spokojnie.

Książka Jutro zaświeci słońceMimo optymistycznego tytułu „Jutro zaświeci słońce” książka ta naszpikowana jest mrokiem i despotyzmem w ilości niemalże hurtowej. Toksyczna, irytująca matka nie pełni swojej funkcji tak jak powinna. Dla Anity – głównej bohaterki to trucicielka i ucieleśnienie zła. Psychiczne zagrywki skutecznie niszczą kobietę od najmłodszych lat i nie pozwalają iść prostą drogą, według własnego planu. Wszystko dla rodzicielki jest bowiem nie tak. A każdy wybór w jej mniemaniu to katastrofa. Mocną stroną matki jest wpędzanie córki w kompleksy, podkopywanie wiary w siebie i torpedowanie jej życia nawet na odległość. Jak długo można tak egzystować? Czy Anita odnajdzie w sobie siłę, by uwolnić się z takiej relacji? Czy można wybaczyć matce takie traktowanie?

Joanna Sykat świetnie nakreśliła psychiczne zawirowania w życiu głównej bohaterki. Na każdym kroku czuć jad płynący z ust matki i jego wpływ na decyzje Anity. To mocne studium psychicznego upadku i totalnego zagubienia. „Jutro zaświeci słońce” to rewelacyjny monolog sztyletujący duszę. Niebywałe harce umysłu napompowane strachem, kompleksami i tęsknotą za okruchami tego, co dobre. I perfekcyjny despotyzm do kompletu. A w efekcie dramat, od którego cierpnie skóra.

Zatrucie toksyczną miłością nie mija wraz z upływem czasu. Słabnie, cichnie tylko po to, by dać o sobie znać w najmniej spodziewanym momencie. I to z taką mocą, że powrót do normalności staje się największym marzeniem. Czy ma ono szansę się spełnić?

U Joanny Sykat ogromnie doceniam to, że nie spoczywa na laurach i ma chęć odkrywać w sobie kolejne pokłady literackiej kreatywności. Dzięki temu każda kolejna książka zaskakuje nie tylko tematyką, ale przede wszystkim narracją. Ta każdorazowo jest inna. Autorce daleko do kalkowania utartych motywów i płynięciu na fali zdobytej już popularności. Oby tak dalej.

Joanna Sykat, „Jutro zaświeci słońce”, Czwarta Strona 2015

Zobacz również:

„Tylko przy mnie bądź” Joanny Sykat

„Jesteś tylko mój” Joanny Sykat

„Toksyczna miłość i jak się z niej wyzwolić”

„Toksyczne związki”

Tylko przy mnie bądź – Joanna Sykat. Recenzja

Zaskakująca, momentami mocno abstrakcyjna, a przy tym szalenie trafnie obrazująca materialne podejście do życia, w którym na znaczeniu tracą znacznie ważniejsze wartości. Oto Joanna Sykat i jej najnowsza książka o bardzo niepozornym tytule „Tylko przy mnie bądź”. Romantycznego pitu-pitu nie uświadczymy tutaj ani odrobinę.

Tylko przy mnie bądź Joanna SykatLektura tej książki zdaje się być snem, w który zanurzamy się powoli, by wreszcie wpaść w jego otchłań. Ta oniryczna literacka pułapka ma jednak swój cel. Autorka w niebanalny sposób próbuje zwrócić uwagę na degradację relacji społecznych kosztem pracoholizmu. Wizja świata, do którego nas zabiera jest intrygująca, ale też przerażająca.

Oto stajemy się obserwatorami zamkniętej placówki-kopuły, w której liczy się praca, praca i jeszcze raz praca. Oprócz niej nie ma żadnego życia. Trudno bowiem nazwać egzystencją to, w jaki sposób zachowują się bohaterowie. Są totalnie wypaczeni ze wspomnień i emocji. Jakichkolwiek. Nie potrafią współodczuwać, bo obce są im zwyczajne, ludzkie reakcje. O ile jeszcze Marta próbuje cokolwiek w sobie zachować, łamiąc reguły, o tyle Wiktor zatracił się już kompletnie.

Tę smutną wizję autorka próbuje przełamać pokazaniem świata po drugiej stronie. Konfrontacja bohaterów z tym, od czego uciekli i co poświęcili, a za czym jednak gdzieś podświadomie tęsknią wprowadza do całej fabuły światełko nadziei, że być może nie można do końca wyzbyć się uczuć. I przy tej myśli pozostanę.

„Tylko przy mnie bądź” to książka dla wszystkich, którzy uparcie myślą, że źródłem szczęścia są pieniądze. Ta swoista terapia wstrząsowa powinna zrzucić klapki z oczu tym, którzy pogubili się we współczesności zdominowanej przez materializm. Póki nie jest za późno. Póki jeszcze mają co ocalić.

Joanna Sykat, „Tylko przy mnie bądź”, Replika 2014

Przeczytaj również:

Joanna Sykat – Jesteś tylko mój

%d blogerów lubi to: