Archiwa blogu

Lato do wynajęcia – Karolina Wilczyńska. Recenzja

„Lato to wynajęcia” Karoliny Wilczyńskiej to lekka, zabawna i jednocześnie mądra opowieść o różnicach pokoleniowych, które wcale nie muszą dzielić. Ba! Może z nich popłynąć zaskakujący emocjonalny strumień.

Seniorzy w książce Karoliny Wilczyńskiej są nie tylko pełni werwy, ale też wiary w to, że mogą być jeszcze potrzebni. Postanawiają więc się nie nudzić i zaoferować swoje towarzystwo obcym ludziom, by fajnie spędzić wakacje. Komu to wyjdzie na dobre i czy rzeczywiście ten pomysł to idealna alternatywa na lato?

Jak się przekonamy, każdy z piątki seniorów stanie przed nie lada wyzwaniem i będzie musiał skonfrontować się z innym pokoleniem, które żyje kompletnie inaczej i u którego dominują inne wartości. A może to tylko pozory? Melania spędza samotny czas, opiekując się domem zamożnego małżeństwa i ich psem. Irena jedzie na wakacje z młodą rodziną, w której dla męża liczy się tylko praca. Kazimierz próbuje swoimi żołnierskimi metodami wychowawczymi naprawić relacje między nastolatkiem a jego rodzicami. Józef staje się członkiem rodziny, w której dominuje kobieta, a reszta nie ma nic do gadania. Z kolei Wiesia jedzie nad morze w roli niejako damy do towarzystwa niemal dla swojej dość osobliwej równolatki.

Wszystko to sprawia, że w książce „Lato do wynajęcia” fabuła aż tętni od przeróżnych emocji, lawiny nieporozumień, ale też mądrości starszych, na którą trzeba się otworzyć, by szerzej spojrzeć na swoje życie. Z drugiej zaś strony seniorzy doświadczają życia, które jest diametralnie różne od ich codzienności. Wszyscy zaś, zarówno razem jak i oddzielnie, mają szansą przeżyć coś, co zapadnie im w pamięć na długo. A przy okazji może namieszać.

Karolina Wilczyńska wykreowała szalenie wiarygodne postacie, nie wrzucając ich w jakieś stereotypowe ramy, ale dając prawo głosu i to bardzo różnorodnego. To wybuchowa mieszanka charakterów i doświadczenia, którą się po prostu chłonie.

A „Lato do wynajęcia” to nie tylko książka o seniorach. To książka o byciu nie obok siebie, ale byciu razem i dla siebie. Mimo różnic pokoleniowych i mimo, że na ten dialog wszyscy muszą otworzyć głowę i serce. To zaskakując lekcja na całe życie.

Karolina Wilczyńska, „Lato do wynajęcia”, Czwarta Strona 2022

Współpraca z Czwarta Strona

Pierwsza miłość. Recenzja

Co zostawia w sercu pierwsza miłość? Czy jest przypisana tylko do młodego wieku? Co zmienia w nas, że potrafimy iść przez życie z kimś innym? W zbiorze opowiadań „Pierwsza miłość” sporo pytań tego typu, ale też odpowiedzi na nie. Wszak uczucie to nie ma jednej twarzy.

Książka Pierwsza miłośćPierwsza miłość nie liczy dni. Może trwać tydzień, miesiąc lub rok. Czasem całe życie. Zawsze jednak zostawia w sercu wspomnienie na lata. Takie, którego nie jest w stanie zatrzeć ani upływ czasu, ani kolejne związki. Pierwsza miłość nie pyta też o wiek. Może zdarzyć się w dowolnym momencie życia i nie pozostawia wówczas wątpliwości, że czekało się właśnie na nią, choć wydawało się, że znamy już miłość od podszewki. Wszystko dlatego, że uczuciu temu towarzyszą objawy fizyczne, a chemia mózgu w pakiecie z nagłym porywem serca stanowi mieszankę wybuchową. I właśnie o tym traktuje zbiór opowiadań „Pierwsza miłość”.

Swoją literacką obecność w tej książce zaznaczyło wiele popularnych pisarek, m.in. Agnieszka Lis, Karolina Wilczyńska, Natasza Socha, Agnieszka Krawczyk, Agata Przybyłek czy Joanna Szarańska. A to nie wszyscy. Przyznam, że z ciekawością zabrałam się do lektury, bo lubię krótkie formy. Zamknięcie w nich treści, która zaintryguje i będzie się sama broniła jest trudniejsze, niż napisanie długiej opowieści. I zwykle obnaża co nieco, niekoniecznie walory literackie. W przypadku tego zbioru trzeba przymknąć oko i wziąć pod uwagę, że nie o szczyty pisarstwa w nim chodzi, ale lekki powrót do wspomnień. Taki, który wywoła drżenie serca. I od którego policzki pokryją się rumieńcem. I to się wszystkim autorom udało.

Jeśli jednak przyjrzeć się poszczególnym tekstom z osobna, to banał totalny staje tu w opozycji do opowieści dojrzałych. I kiedy jedne nie budzą niczego poza delikatnym uśmiechem, inne wywołują przyjemny dreszcz, za którym stoi brak sztampy. Mam jednak wrażenie, że nie o jakość tym razem chodzi. A o miłość. I dla niej właśnie życie pisze rozmaite scenariusze, także te banalne.

Zbiór opowiadań „Pierwsza miłość”, Czwarta Strona 2019

Ja, kochanka – Karolina Wilczyńska. Recenzja

Kim naprawdę jest kochanka? Czy zawsze to „ta druga”? A może to po prostu ta, która kocha, a której nie jest dane stworzyć związku z różnych powodów. I nie zawsze jest nim żona. Taki temat wzięła na warsztat Karolina Wilczyńska. Z jakim skutkiem?

Książka Ja kochankaNie podejmuję nawet próby sklasyfikowania książki „Ja, kochanka”, bo wymyka się ona sztywnym ramom. Zresztą wcale nie czuję potrzeby, by ją zaszufladkować. Muszę za to rzec kilka słów o konstrukcji, sposobie narracji i o tym, w co uderza ta niepozorna książka.

Przede wszystkim dobrym zabiegiem było stworzenie bohaterki w typie everywoman – bezimiennej, ale zdefiniowanej przez uczucia. Takiej, z którą z pewnością w mniejszym lub większym stopniu utożsami się wiele kobiet. Narracja jest nieco poszatkowana. Przeskakuje od wspomnień do teraźniejszości, od myśli do myśli. Na największej huśtawce są tutaj jednak emocje – od miłości i pożądania, przez tęsknotę, aż po podstępną zazdrość. A wszystko to w różnych proporcjach, jednak z ogromną siłą rażenia. Tak skonstruowana fabuła przykuwa uwagę. Mnie osobiście takie zabawy literackie bardzo satysfakcjonują.

Można próbować zrozumieć bohaterkę książki „Ja, kochanka”. Można ją negować. Można też popatrzeć na tę historię jako na przykład osobliwego układu, w którym choć jest miłość, to nie ma odwagi, by stworzyć związek. Dzięki książce Karoliny Wilczyńskiej zachwianiu ulega nie tylko definicja kochanki, ale też jej stereotypowe wyobrażenie. Kochanką może czuć się bowiem każda kobieta, która potrzebę miłości realizuje w taki sposób jak bohaterka. I jeśli syndrom wiecznej niepewności i tęsknoty ją satysfakcjonuje, to tylko i wyłącznie jej wybór. Co zrobisz, jeśli życie napisze taki  scenariusz właśnie Tobie?

Karolina Wilczyńska, „Ja, kochanka”, Czwarta Strona 2016

Jeszcze raz, Nataszo – Karolina Wilczyńska. Recenzja

„Jeszcze raz, Nataszo” to swego rodzaju spowiedź z życia, które nie do końca wyglądało tak jak powinno, ale na taką refleksję zwykle stać nas po czasie.

Jeszcze raz NataszoBohaterka Karoliny Wilczyńskiej na naszych oczach rozlicza się z całą swoją przeszłością, szukając nowego punktu odniesienia dla siebie, ale też momentów, które doprowadziły do miejsca, w którym jest teraz. Bardzo szczery i wnikliwy rozrachunek z poszczególnymi epizodami to podróż pełna emocjonalnych kolein. Natasza staje oko w oko z tym, co było. Rozdrapuje, docieka i nie ubarwia. Tym samym mamy szansę popatrzeć na jej postać z pewną perspektywą i ukształtować sobie własne zdanie na jej temat.

Nie da się ukryć, że kobieta wiodła życie trochę pod dyktando innych – najpierw rodziców, potem męża. A dążąc do zaspokajania potrzeb innych, zapominała o swoich. Tych prawdziwych, a nie tych zmanipulowanych przez najbliższych. Owszem, ma na koncie jakieś przejawy buntu, ale to za mało, by żyć wedle własnego scenariusza. Obudzone po latach wspomnienia prowadzą do szczerego zmierzenia się ze samą sobą. Czy z takim bagażem, nie tylko emocjonalnym można rozpocząć coś całkiem nowego? Z pewnością warto uwierzyć, że jest to realne.

„Jeszcze raz, Nataszo” to książka o wewnętrznym pogubieniu, które długo tłumione mocno wyniszcza. Ale Karolina Wilczyńska nie skłania czytelnika do użalania się nad losem swojej bohaterki. Owszem, takie uczucia pojawiają się momentami w trakcie lektury, ale zapewniam, że stanowią jedynie garstkę tego, co można przeżyć, czytając tę książkę.

Autorka pompuje w czytelnicze serca nadzieję, że nigdy nie jest za późno na ponowne stawienie czoła życiu i walkę o siebie. Bo to właśnie moje „ja” i wszystkie potrzeby powinny być priorytetem, ale też drogowskazem wszędzie tam, gdzie trzeba dokonać wyboru. Ileż razy robimy coś pod dyktando chwili, nie bacząc na konsekwencje? Czasem są to decyzje słuszne, czasem odciskają ogromne piętno przez długie lata. I czasem przychodzi taka chwila, że trzeba się świadomie odciąć od wszystkiego, by wreszcie zacząć naprawdę żyć. Dla siebie. Tak po prostu.

 Karolina Wilczyńska, „Jeszcze raz, Nataszo”, Wydawnictwo Czwarta Strona 2014

%d blogerów lubi to: