Archiwa blogu

No, Asiu! – Marika Krajniewska. Recenzja

Książka Mariki Krajniewskiej to humorystyczna bomba z opóźnionym zapłonem. Komizm sytuacyjny w rękach autorki okazuje się być narzędziem, z którego robi ona najlepszy możliwy użytek. W efekcie czego najpierw powstała książka „Oh, Elvis”, a teraz „No, Asiu!” Od obu nie sposób się oderwać.

Książka No AsiuW książce „No, Asiu!” punkt ciężkości odrobinę przenosi się ze starszych pań na młodsze pokolenie, ale jest to jedynie urozmaicenie fabuły. Staruszki trzęsą bowiem narracją, fundując czytelnikowi co rusz sporo śmiechu. Jeśli wcześniej wydawało mi się, że czerpią już maksymalnie radość z życia, to jak nazwać to, co wyprawiają teraz? Marika Krajniewska dała im sporo swobody, w efekcie czego Maria i Gienia nie próżnują ani przez chwilę.

Ich perypetie to kolejny przykład na to, że metryka nie jest żadnym ograniczeniem. Mam nawet wrażenie, iż w przypadku tych seniorek to paszport do uciech, których za mało zafundowały sobie w młodszym wieku. I nie byłyby sobą, gdyby nie próbowały przy okazji nieco namieszać w życiu innych, np. tytułowej Asi, kierowniczki ośrodka dla seniorów. Wszystko robią jednak z dobrego serca, nie mogąc się nadziwić, jak nieporadni są młodsi ludzie w kwestiach uczuciowych. Trzeba więc im nieco pomóc. A to nie może obejść się bez komicznych sytuacji.

Marika Krajniewska pokazuje też, jak oswoić starość. Wcale nie wymaga to wielkiego wysiłku. Wystarczy wejść w dialog ze starszymi osobami, by przekonać się, że nie tylko mają wiele mądrości do powiedzenia, ale też że w ich sercach czasem kryją się mikromarzenia, które z łatwością możemy spełnić. W książce „No, Asiu!” jak na dłoni widać, że uśmiech na twarzy drugiego człowieka można wywołać bardzo łatwo. Trzeba tylko chcieć.

Marika Krajniewska, „No, Asiu!”, Czwarta Strona 2019

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki!

Zobacz również:

„Oh, Elvis”

Reklamy
%d blogerów lubi to: