Archiwa blogu

Kryształowi. Łatwy hajs. Joanna Opiat-Bojarska. Recenzja

Joanna Opiat-Bojarska swoją kryminalną trylogią o kryształowych (funkcjonariuszach Biura Spraw Wewnętrznych) rozbija literacki bank. Po raz drugi i to z jeszcze większym impetem. „Kryształowi. Łatwy hajs” to kryminał tak mocny, wulgarny i epatujący seksem, a przy tym tak genialnie napisany, że nie sposób czytać go na raty. Trzeba go sobie zaaplikować jednorazowo.

Kiedy czytałam „Świeżą krew”, byłam pełna podziwu dla odwagi autorki i niemal chirurgicznej precyzji w konstruowaniu fabuły. Nie mówiąc już o wyważeniu drzwi do męskiego brutalnego świata, w którym nie ma miejsca na sentymenty. A teraz mój podziw poszybował jeszcze wyżej, bo Joanna Opiat-Bojarska właśnie spuściła z literackiej smyczy chyba już wszystko, co się dało, bo „Łatwy hajs” kompletnie nie mieści się w ramach gatunku. To prawdziwa żyleta i to nie do podrobienia.

Tym razem znany z pierwszej części Driver jest już funkcjonariuszem BSW. Nie oznacza to jednak, że spoczywa na laurach. Jego motywacja do pracy jest jeszcze większa. A życie w biurze nie ułatwia mu Zofia, koleżanka biurko w biurko. Na celowniku mężczyzny znajduje się jeden z policjantów, który łączy tę funkcję z gangsterką i to z najwyższej półki. Jak jednak zebrać na niego dowody, kiedy ten jest do granic przebiegły? Opcja jest tylko jedna – czekać, aż zgubi go pewność siebie, a ta jest momentami do cna irytująca.

Niewątpliwej mocy akcji dodaje osadzenie jej w szemranym światku klubów go-go i uciech seksualnych w tajemniczych kręgach. Śledzony fusz ma ogromny udział w ich funkcjonowaniu i to na różnych polach. I czuje się przy tym szalenie bezkarny. Dokąd go to zaprowadzi?

Joanna Opiat-Bojarska znów udowadnia, że książka zdominowana przez bohaterów mężczyzn to dla niej błahostka. A niebywałe uznanie należy się jej nie tylko za pomysł na serię o kryształowych, ale przede wszystkim za jego realizację precyzyjną w każdym calu. Jeśli macie odwagę wniknąć do świata przesyconego brutalnością, podwójną moralnością i brakiem wyrzutów sumienia, to śmiało. Dzięki tej trylogii przekonacie się, że polski kryminał ma już całkiem inną twarz.

Joanna Opiat-Bojarska, „Kryształowi. Łatwy hajs”, Muza SA 2019

Zobacz również:

„Kryształowi. Świeża krew”

Reklamy

Kryształowi. Świeża krew. Joanna Opiat-Bojarska. Recenzja

Stało się. Joanna Opiat-Bojarska wystrzeliła z literackiej procy z pełną mocą. Jej najnowsza książka „Kryształowi. Świeża krew” to brutalny, wulgarny i do cna realistyczny kryminał, od którego nie sposób się oderwać. Najlepszy, jaki dotychczas wyszedł spod pióra autorki. Odważny kawałek męskiego świata.

Kryminał KryształowiAutorka przyzwyczaiła mnie już do tego, że każda jej kolejna książka to dawka emocjonującej lektury różnego kalibru i precyzja fabularna na wysokim poziomie. Tym razem jednak zaskakuje totalnie, bo pierwszy tom nowej serii to ostra jazda bez trzymanki za sprawą ostrej, dynamicznej narracji naszpikowanej gigantyczną dawką testosteronu i adrenaliny. Ależ tu się dzieje!

Joanna Opiat-Bojarska zabiera nas do świata antyterrorystów, którzy swoją pracę traktują jak największą misję. Ciągły stres zmusza ich do szukania rozmaitych dróg ucieczki psychicznej – seks, alkohol i narkotyki w dużych dawkach pozwalają oderwać się od codzienności. To jednak zaledwie wierzchołek góry lodowej, bo jak pokazuje książka „Kryształowi” nikt nie ma tu czystego sumienia. Motyw moralności przewija się w różnej skali przez całą narrację i nie sposób z pozycji czytelnika stanąć murem za którymkolwiek z bohaterów. Każdy ma bowiem coś za uszami. Nie tak łatwo jednak odkryć kto rzeczywiście jest na bakier z prawem, kto tylko próbuje, a kto jest już nieźle umoczony i szuka ostatniej deski ratunku. Autorka wykreowała fabułę w dużej mierze opartą na faktach, więc jej siła rażenia jest naprawdę ogromna.

Książka „Kryształowi. Świeża krew” to pewne novum wśród kryminałów. Nie ma tu ani praworządnego komisarza, ani mordercy. Jest za to kilku bohaterów o osobliwych ksywkach, którzy lawirują na granicy prawa. Autorka serwuje nam detaliczną wiwisekcję nie tylko ich pracy, ale też tego co dzieje się w ich życiu między jedną akcją antyterrorystyczną a drugą. A wszystko to przepełnione brutalnością, wulgarnością i sporą dawką ostrego seksu. I absolutnie nie jest to naciągane. Fabuła bowiem tętni realizmem. To męski świat, do którego zabiera nas jedna z czołowych polskich pisarek. Taki, do którego nie chciałoby się trafić, a który w jakiś sposób kusi.

Nic, tylko czekać na kolejną część przygód tej elitarnej jednostki. Wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze bardziej intrygująco.

Joanna Opiat-Bojarska, „Kryształowi. Świeża krew”, Muza SA 2018

Zgadnij kto – Chris McGeorge. Recenzja

Konwencja escape roomu to intrygujący pomysł fabularny, ale kryminał „Zgadnij kto” Chrisa McGeorge’a ma nierówną dynamikę i mało mroczny klimat, przez co całokształt wcale nie jest idealny.  Bohaterowie toczą grę z czasem, a czytelnik z poczuciem, że coś tu zgrzyta.

Książka Zgadnij ktoTytuł książki sugeruje pewną zabawę z dreszczykiem. I rzeczywiście tak jest. Wszystko kręci się dwutorowo. Na jednym planie mamy tu i teraz, a na drugim przeszłość, którą autor przywołuje po coś. Chris McGeorge osadził akcję w pokoju hotelowym. Zamknął w nim kilka osób, w tym jedną nieżywą. Kto jest mordercą? Czy ta grupa naprawdę nie ma ze sobą nic wspólnego? Czy 3 godziny wystarczą, by rozwikłać zagadkę? Wszystko brzmi dobrze, ale w „Zgadnij kto” uwagę przykuwa tylko środek fabuły, kiedy naprawdę coś się dzieje.

Od samego początku wiadomo, że Morgan Sheppard, jedna z uwięzionych osób, nie znalazł się tutaj przypadkiem. Zresztą oprawca daje to do zrozumienia i wyznacza go na swego rodzaju przywódcę. Mężczyzna ma sporo za uszami, jest gwiazdą programu detektywistycznego, ale tak naprawdę o rozwiązywaniu zagadek ma nikłe pojęcie. Zamknięcie go na klucz to rodzaj kary. Czy w obliczu zagrożenia spojrzy na siebie inaczej? I czy rozwiąże zagadkę? Wszak od niego zależy życie całej grupy.

W atmosferze narastającej paniki wśród bohaterów jest coś sztucznego. Nikt nie pamięta, jak trafił pod klucz. Nikt nie wie, po co. Każdy za to czuje lęk, który wyraża w różny sposób. Zapadając w ciszę, maskując go złością lub jeszcze inaczej. Ten koktajl osobowości jest na granicy eksplozji i wcale nie dąży do tego, by zjednoczyć siły i umysły w celu ucieczki.

Teraźniejszą akcję Chris McGeorge przeplata dzieciństwem Shepparda i nie jest to bezcelowe. Retrospektywne fragmenty intrygują bardziej niż współczesne, ale szybko też wiadomo, kto stoi za uwięzieniem bohaterów. Pozostaje więc tylko znaleźć odpowiedź, po co to robi i jaki będzie finał. A ten no cóż też pozostawia wiele do życzenia.

„Zgadnij kto” to psychologiczna gra z niewykorzystanym potencjałem. Szkoda, bo motyw escape roomu wydaje się być takim, dzięki któremu fabuła może stać się wyrafinowaną, współczesną przygodą,

Chris McGeorge, „Zgadnij kto”, Insignis 2018

Wilcze kobiety – Hanna Greń. Recenzja

„Wilcze kobiety” Hanny Greń to najlepsza część kryminalnego cyklu „W Trójkącie Beskidzkim”. Mocny jest tutaj nie tylko wątek główny, ale też kreacja bohaterów. Tych już znanych i nowych, którzy nie tylko dynamizują narrację, ale po prostu nią trzęsą. Testosteronu tu co nie miara, a pierwiastek żeński tylko łagodzi męską drapieżność. Nie oznacza to jednak, że mamy do czynienia ze słodkimi kobietkami. Takich tu nie uświadczymy.

Książka Wilcze kobietyHanna Greń stworzyła intrygującą, trzymającą w napięciu fabułę. I choć kryminały spod jej pióra są zwykle w wersji soft, to tym razem możemy liczyć na sporą dawkę nie tylko brutalności, ale też perwersji. Taka kombinacja wyszła książce „Wilcze kobiety” na dobre. Niby mamy do czynienia z dominującym motywem gangsterskim, ale to tylko przykrywka dla znacznie ciekawszych wątków. Autorka nie bała się wejść na ścieżkę tematów tabu i trochę nimi pożonglować.

Oto toczy się śledztwo, nad którym pochyla się kilku komisarzy. Kiedy jeden świadek ginie, a drugi znika, widmo prostej sprawy oddala się w mig. Szczególnie że do kompletu w ręce mężczyzn wpadają dodatkowe zwłoki, które mają jakiś związek z gangsterskim światkiem, w który wsiąknęli. Kto tu pociąga za sznurki? Kto kogo chce uciszyć? Kogo zgubi pewność siebie? A kto coś zrozumie? Między kwestiami kryminalnymi kryją się niuanse z pogranicza psychologii. Wszak przecież to, co się dzieje, nie dzieje się bez przyczyny.

„Wilcze kobiety” to mroczna, intrygująca rozrywka, w której kolejne odkrywane karty nie pozwalają ucelować trafnego rozwiązania ani komisarzom, ani czytelnikowi.

Hanna Greń, „Wilcze kobiety”, Replika 2018

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki!

Annabelle – Lina Bengtsdotter. Recenzja

Przypinanie Linie Bengtsdotter łatki nowej szwedzkiej królowej kryminału jest trochę na wyrost. Książka „Annabelle” to w miarę dobry przedstawiciel gatunku, ale nic więcej. Do przeczytania, ale bez powiewu novum i okrzyków zachwytu.

Książka Annabelle Kryminał „Annabelle” Liny Bengtsdotter początkowo skłania ku myślom, że oto fanom mrocznych historii trafił się łakomy kąsek. Im dalej w lekturę, tym wrażenie to jednak blednie, bo autorka powiela dobrze już znane i wyeksploatowane motywy. Mała, dość hermetyczna społeczność podejrzanie trzymające język za zębami, nadużywająca alkoholu inspektor zmuszona do konfrontacji z demonami przeszłości i rozpustna nastolatka, która zaginęła. A może zginęła?

Lina Bengtsdotter próbuje żonglować narracją, a przez to ubrać ograne wątki w nowe szaty. Tu i teraz konfrontuje z ostatnimi tygodniami Annabelle widzianymi z jej perspektywy, a na dokładkę serwuje retrospektywną opowieść dwóch nastolatek, która każe myśleć, że na pewno ma jakiś związek z tym, co się stało. Wszystko to jednak jest jakieś takie nieodpowiednio wyważone. Mimo że śledztwo toczy się swoim rytmem, to na pierwszy plan wysuwa się przeszłość  prowadzącej je Charlie Lager, która zaczyna odkrywać prawdę o własnej matce. Dokąd ją to doprowadzi? Motyw prawdy autorka akcentuje mocno i na wielu frontach. Mało komu z nią jednak po drodze. Kłamstwo jest wygodniejsze.

Lina Bengtsdotter kryminałem „Annabelle” dołącza do grupy skandynawskich pisarzy, ale nie jest to debiut spektakularny. Jakoś przyjęło się już, że to co wychodzi spod pióra tych autorów z góry zasługuje na pochwalne tony. Tymczasem mnie nie do końca przekonują rozwiązania fabularne, które serwuje autorka. Nie można jej jednak odmówić tego, że z dużą wnikliwością kreśli portret społeczny, ale sam wątek kryminalny nie jest taką petardą, jakiej oczekiwałam. Więcej tu psychologicznych motywów i skomplikowanych relacji niż dynamicznego śledztwa. W efekcie można uznać ten tytuł za w miarę dobry, ale nic więcej.

Lina Bengtsdotter, „Annabelle”, Burda Książki 2017

%d blogerów lubi to: