Archiwa blogu

Brud – Bartosz Kurek. Recenzja

Tam gdzie gra toczy się o duże pieniądze, nie ma miejsca na przyjaźnie. Debiutancki kryminał „Brud” Bartosza Kurka obnaża nie tylko kulisy medialnego światka, ale też drogę po trupach do celu. I to dosłownie. Jak wielka może być skala manipulacji? Ile osób musi zginąć, by ktoś dopiął swego? I czy można to zrobić w białych rękawiczkach?

Czekałam na tę książkę. Byłam bardzo ciekawa, jaka historia może wyjść spod pióra byłego dziennikarza telewizyjnego. I opłacało się, bo „Brud” to kryminał przemyślany, świeży fabularnie i dynamiczny. Bartosz Kurek nie sięgnął po kalki kryminalne, ale poszedł swoją ścieżką.

Uparty dziennikarz, cwany biznesmen i przebiegli międzynarodowi kontrahenci, którzy nie cofną się przed niczym, by osiągnąć cel. A ten jest z górnej półki – warszawski Służewiec. Kiedy Wiktor Zybert sięga po ten gorący temat, nie zdaje sobie sprawy, z czym przyjdzie mu się zmierzyć. Wie jednak, że to dziennikarskie śledztwo to dla niego to szansa, by wrócić z twarzą do zawodu. Jest dociekliwy i nie boi się ryzykować, ale czy uda mu się być obiektywnym?

Krąży niczym sęp wokół Waldemara Skonecznego – biznesmena, który podobno wygraną przetargu ma już w kieszeni. Skąd więc medialna nagonka na tego człowieka? Komu uwierzy Zybert i czy kolejne odkrywane fakty także z przeszłości pozwolą mu odkryć prawdę?

Nie byłoby w tej historii niczego intrygującego, gdyby nie to, że Bartosz Kurek umiejętnie przemyca smaczki pracy dziennikarza newsowego, ze świetnym motywem deepfake na czele. „Brud” jest szalenie dynamiczny, nie ma tu przypadkowych wątków i cały czas towarzyszy poczucie udziału w tej brudnej medialnej-biznesowej aferze. W tę historię się po prostu wierzy, choć wielokrotnie można się zdziwić. Ot, dobrze skrojony kryminał. Nic, tylko czekać na kolejną książkę. A najlepiej na kontynuację.

Bartosz Kurek, „Brud”, Wydawnictwo Czarna Owca 2021

Brud – Piotr C. Recenzja

Pozoranctwo i samotność. W różnych proporcjach i o różnym nasileniu. Oto kolejny portret społeczny spod pióra Piotra C., autora książek „Pokolenie Ikea” i „Pokolenie Ikea. Kobiety”. Co obnaża „Brud”?

Książka Brud Piotra C.Liczne, skrzętnie skrywane tęsknoty i umiłowanie do wkładania masek, by czasem nikt nie dojrzał prawdy. Wszak ta może obrócić się przeciwko nam. Rozczarowani bohaterowie chwytający się chwilowych uciech, by zagłuszyć większe potrzeby i przytłumione wartości. I lęk, że to wszystko nagle może zniknąć. A wszystko to Piotr C. podaje w swoim dobrze znanym, ironicznym stylu, choć mam wrażenie, że tym razem językowa żyleta ustąpiła nieco miejsca literackiej dojrzałości. Książka „Brud” jest bardziej treściwa niż choćby „Pokolenie Ikea. Kobiety”. I bardziej spójna.

Autor mocno skupia się na emocjach. Wywleka czytelnikowi to, co huczy, a momentami niemal eksploduje w głowach bohaterów. Pokazuje ich wątpliwości, wahania (także nastrojów) i czyny, które za nimi idą. Przemyślane lub spontaniczne. „Brud” to również książka o życiu wbrew sobie i nienasyceniu.

„Pragniemy stabilizacji, a marzymy o szaleństwie i życiu chwilą. Kiedy mamy jedno, tęsknimy za drugim. Gdy mamy to drugie, tęsknimy za pierwszym. Zawsze niespełnieni, zawsze rozdarci, zawsze nieszczęśliwi i potwornie marudni.”

Czy można przejrzeć się w tej narracji niczym w lustrze? To zależy, kto jaką maskę wkłada na co dzień i kto ma odwagę, by się do tego przyznać choćby przed sobą samym. To książka, która znów podzieli czytelników.

Piotr C., „Brud”, Novae Res 2016

%d blogerów lubi to: