Archiwa blogu

Bez podtekstów – Liliana Fabisińska

Czy przyjaźń damsko-męska może być bez podtekstów? W najnowszej książce Liliana Fabisińska pokazuje, że takiej relacji nie można ot tak zaszufladkować, bo los może chcieć inaczej, rozum podszeptywać swoje racje, a serce bić bardzo niespokojnie wtedy, kiedy nie powinno.

W książce „Bez podtekstów” Liliana Fabisińska bawi się motywem starym jak świat – przyjaźnią damsko-męską. Wkłada ją jednak w bardzo współczesne otoczenie wirtualnych randek, które stają się tutaj katalizatorem uczuciowych rewolucji. Co trzeba przeżyć, by przejrzeć na oczy i dostrzec to, co o wiele ważniejsze i znacznie bliżej? Czy warto dać się ponieść fali na uczuciowym Allegro i nie żałować?

Autorka nie pudruje fabuły zbędnymi wątkami. Krok po kroku inteligentnie rozwija ją, serwując czytelnikowi świetną zabawę okraszoną humorem sytuacyjnym. Duża w tym zasługa plejady barwnych postaci, które nie są monochromatyczne. Ciapowaty Marek jest uosobieniem mężczyzny, który nie ma czym zaimponować kobiecie. W dodatku jest jakiś taki totalnie nieporadny. Miłka za to trzyma tę przyjaźń za stery od ponad 20 lat i jest na każde skinienie Marka, rezygnując często przy tym z czasu dla własnej rodziny. Taki układ funkcjonował bez zarzutu, dopóki Miłka nie postanawia wyswatać samotnego przyjaciela w portalu randkowym. Ani bohaterowie, ani czytelnik nie zdają sobie sprawy, dokąd doprowadzi taka próba ułożenia sobie życia. Jedno pewne – będzie dość burzliwie!

Książka „Bez podtekstów” to osobliwy, komiczny galimatias charakterów, oczekiwań i uczuć. Taka mieszanka skrzy się od inteligentnych dialogów i bardzo dobrej dawki humoru. A pod płaszczykiem tej lekkiej opowieści Liliana Fabisińska serwuje kilka ważnych prawd. Do zaczytania!

Liliana Fabisińska, „Bez podtekstów”, Purple Book 2022

Współpraca z Wydawnictwem Purple Book

Zobacz również:

Książka „Obok niej”

Książka „Śnieżynki”

Sanatorium pod Zegarem – Liliana Fabisińska. Recenzja

Jeśli sanatorium, to w kultowym Ciechocinku. Jeśli dobra komedia kryminalna, to „Sanatorium pod Zegarem” Liliany Fabisińskiej.

Książka Sanatorium pod ZegaremKsiążka zapoczątkowuje cykl „Jak pies z kotem” i narracja „Sanatorium pod Zegarem” idealnie wpisuje się w to hasło. Natalia i Nina – dwie główne bohaterki to kompletne przeciwieństwa. Dzieli je wszystko, na czele z wiekiem. Ale ten wcale nie jest tu miernikiem szaleństwa i spontaniczności.

Liliana Fabisińska w lekkiej formie łamie stereotyp wieku. Okazuje się bowiem, że metryka tak naprawdę nic nie znaczy. Można w sędziwym wieku być żądnym przygód wulkanem energii, a można w wieku 30 lat popaść w totalny marazm i zafiksować się na rzeczach, które wcale szczęścia nie dają. Ale by dojść do takich wniosków, trzeba dokładnie poznać bohaterki.

Nina i Natalia spotykają się przypadkiem w sanatorium w Ciechocinku. Skazane na siebie w jednym pokoju przechodzą metamorfozy, o które w życiu by się nie podejrzewały, zwłaszcza Natalia. Przypadkowo stają się też bohaterkami śledztwa policyjnego. Wszak nie co dzień znajduje się zwłoki w basenie. To wydarzenie staje się też impulsem do działań, które nieźle bawią. I tak do samego końca.

„Sanatorium pod Zegarem” to komedia kryminalna, w której autorka postawiła na mocne kontrasty osobowościowe. Starcie charakterów, stylu życia i wartości staje się dla bohaterek cenną lekcją, ale też katalizatorem przyjaźni. Takiej,  w której duża różnica wieku nie ma żadnego znaczenia.

Udała się Lilianie Fabisińskiej ta książka. Jest mądra, zabawna i dojrzała. Po prostu.

Druga część przygód Niny i Natalii pt. „Weranda na Czarcim Cyplu” już niedługo.

Liliana Fabisińska, „Sanatorium pod Zegarem”, Wydawnictwo Filia 2016

Zobacz również:

„Śnieżynki” Liliany Fabisińskiej

Śnieżynki – Liliana Fabisińska. Recenzja

Dziecko z in vitro – taki temat stał się motywem przewodnim najnowszej książki Liliany Fabisińskiej. „Śnieżynki” to uderzające studium niemocy w obliczu niespełnionych pragnień o macierzyństwie. I wierzchołek góry lodowej w tym temacie.

Opinia o książce ŚnieżynkiDokąd może zaprowadzić chęć posiadania dziecka i kolejne nieudane próby zajścia w ciążę? I czy w momencie, gdy na horyzoncie pojawi się ślepa uliczka, da się jeszcze coś zrobić? Czy można dalej mieć nadzieję? I jaki naprawdę jest koszt in vitro – nie tylko finansowy, ale też emocjonalny? Takie pytania pojawiają się w trakcie lektury książki Liliany Fabisińskiej.

Dwie skrajnie różne pary. Ogromny kontrast światopoglądowy i odmienny status materialny, a mimo to mają wspólny mianownik – ciąża z in vitro. Trudno ubrać w słowa zawieruchy, które mają miejsce na kartkach tej powieści obyczajowej. Uderza ona emocjonalnie całą swoją mocą. Wnikliwie dopracowane i świetnie poprowadzone wątki par starających się o dziecko nie pozostawiają złudzeń, że to temat trudny, bolesny, owiany stereotypami i mający ogromną siłę destrukcyjną. Wszystko to Liliana Fabisińska kreśli słowami bardzo wiarygodnie, przez co rozterki bohaterów można odczuć tak, jakby znajdowali się tuż obok.  Uosabiają oni wszystkie marzenia i lęki par, dla których dziecko z in vitro jest ostatnią szansą na rodzicielstwo.

„Śnieżynki” zwodzą lekką, optymistyczną okładką, ale im dalej w historię Dagmary i Moniki, tym bardziej przekonamy się, że ładunek emocjonalny ma tutaj całkiem inny wymiar. Najbardziej kontrowersyjną kwestią, jakiej nie bała się poruszyć Liliana Fabisińska jest in vitro a Kościół i zamrażanie zarodków.  Autorka bardzo zgrabnie kształtuje ten wątek i w efekcie skłania do przemyśleń. Czy wiara naprawdę może stanąć na drodze do szczęścia? Czy priorytety mogą runąć w obawie przed ostracyzmem? Warto się przekonać, jak z takimi dylematami poradzą sobie bohaterowie.

Osobiście przyznaję autorce ogromny plus za świetne, przemyślane i otwarte zakończenie. Zostawienie czytelnika z pytajnikiem w głowie to coś, co szalenie lubię.

Liliana Fabisińska, „Śnieżynki”, Filia 2015

%d blogerów lubi to: