Archiwa blogu

Karuzela – Agnieszka Lis. Recenzja

Są książki, które sieją emocjonalne spustoszenie. I taka właśnie jest „Karuzela” Agnieszki Lis.

Książka KaruzelaAutorka podjęła się trudnego zadania, bo ukazanie palety uczuć w obliczu dramatu nie należy do łatwych. Ubranie tego w słowa tak, by całość była wiarygodna, wymaga więc nie tylko dobrego warsztatu, ale też dużej dozy empatii. I to wszystko jest odczuwalne podczas lektury „Karuzeli”.

Renata – główna bohaterka, to kobieta, w której wiele czytelniczek zobaczy swoje życie, a przynajmniej jego fragmenty. Zabiegana od rana do nocy, w wiecznym kołowrotku obowiązków związanych z trójką dzieci. Z mężem, którego coraz częściej nie ma w domu, bo przecież ktoś musi na niego zarabiać. Taka monotonna codzienność może stać się nużąca, ale zatracenie się w niej może z kolei skutkować zerowym poziomem zdrowego egoizmu.

I tak jest w przypadku Renaty, bo w trosce o wszystkich zlekceważyła samą siebie. A dokładnie niepokojące symptomy, które od dłuższego czasu wysyłał jej organizm. Jej historia porusza i zwraca uwagę na jedno– nigdy nie wiadomo, co przyniesie jutro.

Książka „Karuzela” to studium choroby, który wkrada się do życia podstępnie, by potem spustoszyć je nie tylko emocjonalnie. Studium rodziny, która musi się przeorganizować, by z nią walczyć. I wreszcie portret kobiety, która w natłoku codziennych obowiązków, zapomniała o sobie. I zapłaciła za to najwyższą cenę.

Dla mnie książka „Karuzela” ma też niestety kilka mankamentów, które uwierają mnie zawsze w lekturze. Po pierwsze, zbyt rozbuchana narracja mieląca ileś razy bardzo podobną codzienność, a przez to momentami nużąca. A po drugie, wątki, które mogłyby się nie pojawić. Zwłaszcza jeden. Fabuła nic by na tym nie straciła, a wręcz przeciwnie. Nic na to nie poradzę, że lubię kondensację treści.

Agnieszka Lis, „Karuzela”, Czwarta Strona 2017

Jesteś moim niebem – Magdalena Piotrowska. Recenzja

W tej intymnej opowieści dramat wylewa się z kolejnych stron w ilości hurtowej, a choroba bliskiej osoby staje się katalizatorem psychicznego upadku. Motyw cierpienia Magdalena Piotrowska potraktowała bardzo wnikliwie, zamykając je w fabule książki „Jesteś moim niebem”.

Książka Jesteś moim niebemJedno jest pewne – ciężkiej choroby nie spodziewa się nikt. Atakuje podstępnie, przewracając do góry nogami dotychczasowe życie i wartości. Właśnie w taką narrację pozwala nam się zanurzyć autorka i nie jest to wyprawa ani lekka, ani przyjemna. Wręcz przeciwnie, można się nieźle poturbować emocjonalnie.

Punkt ciężkości zmienia się tutaj bardzo szybko. Przygnieciona wyrokiem matka to wyzwanie dla córki. I to na niej i jej emocjach koncentruje się Magdalena Piotrowska, ukazując cały wachlarz uczuć – nadzieję, zwątpienie, rozczarowanie, rozpacz, bunt i wiele, wiele więcej. Wszystko to, co zwykle skrywa się w takiej sytuacji przed światem, ukazując tylko siłę i wolę walki. Tymczasem to właśnie w czterech ścianach do głosu dochodzą różne demony zrodzone z paraliżującego strachu.

Pierwsze skrzypce gra tutaj nie sama choroba, ale wszystkie emocjonalne następstwa, które idą za tym wyrokiem. Także te związane ze śmiercią.  „Jesteś moim niebem” to książka trudna do emocjonalnego udźwignięcia. Przerażająca dla tych, którzy nie mieli do czynienia z taką sytuacją i być może na swój sposób wspierająca tych, którzy przeszli lub przechodzą podobną drogę co bohaterka książki Magdaleny Piotrowskiej. Lektura zdecydowanie na własną odpowiedzialność.

Magdalena Piotrowska, „Jesteś moim niebem”, Muza SA 2016

%d blogerów lubi to: