Archiwa blogu

Pamiętasz tamto lato – Bogna Ziembicka. Recenzja

Każdy ma we wspomnieniach jakieś lato, które z różnych powodów pamięta bardziej niż inne. W głowach bohaterek książki Bogny Ziembickiej na zawsze pozostanie to, które odmieniło ich los. Do wakacji latem 1939 roku powracają nieustannie, choć życie zmusiło je do bolesnej konfrontacji z uczuciami, które wtedy płonęły z ogromną siłą.

Książka Pamiętasz tamto latoWojenna zawierucha co jakiś czas powraca jako główny motyw także w literaturze obyczajowej. Grunt to ująć go tak, by pokazać czytelnikowi kolejną odsłonę czyichś losów bez literackich kalek. Udało się to Bognie Ziembickiej. Jej najnowsza książka „Pamiętasz tamto lato” to nostalgiczne studium uczuć kilku kobiet, których życie toczy się wokół jednego mężczyzny. Kiedy jego obecność staje się tylko wspomnieniem, każda z nich musi sobie odpowiedzieć na pytanie – czy ta miłość zapisze się w ich sercach jako najważniejsza? Szczególnie że więzi między nimi mają różne konfiguracje.

Olga, Bisia, Lorcia i Klementyna – cztery kobiety, których życie tąpnęło. Autorka daje dojść do głosu każdej z nich. Takie rozbicie narracji jest ryzykowne. Można bowiem źle wyważyć proporcje poszczególnych wątków. W książce „Pamiętasz tamto lato” wszystko jest jednak przemyślane. Każda z kobiet swobodnie snuje swoją opowieść, wraca wspomnieniami do pamiętnego lata, przywołuje okrucieństwo wojny na swoim przykładzie i pokazuje, jak walczyła o to, by przetrwać. Nie ma tu jednak przebiegu wojny z dnia na dzień. Autorka koncentruje się na jej emocjonalnych skutkach, tworząc tym samym opowieść, która zapada w pamięć.

Książka „Pamiętasz tamto lato” pokazuje też ogromną siłę kobiet, które mimo narastających przeciwności losu i konieczności zmierzenia się z nową rzeczywistością, uparcie broniły swoich uczuć. Tłumiły je w sobie, mijały się z prawdą, lawirowały między tym, co można powiedzieć a tym, co lepiej zachować dla siebie. Sporo w nich przebiegłości podyktowanej walką o spokój serca. Tylko że to, kiedy wybiło jeden rytm, nie chce już nowych wrażeń. Czego dowiedzą się o sobie? Jak spojrzą na siebie nawzajem, gdy przyjdzie im się spotkać w mniej burzliwych czasach? W tej narracji pobrzmiewa spora dawka nostalgii, a finał może zaskoczyć.

Bogna Ziembicka, „Pamiętasz tamto lato”, Znak 2018

Reklamy

Oblubienice wojny – Helen Bryan. Recenzja

Helen Bryan nie stworzyła odkrywczej fabuły. Nie wyciągnęła też na światło dzienne faktów, które nie byłyby już wyeksploatowane. II wojna światowa to temat rzeka, ale w tym przypadku chyba trochę zabrakło pomysłu na całość. A książkę „Oblubienice wojny” ratują tylko barwne życiorysy głównych bohaterek. Czy to wystarczy?

Książka Oblubienice wojnyAutorka przedstawia losy pięciu kobiet, które więcej dzieli, niż łączy, bo pochodzą z różnych warstw społecznych, mają inne doświadczenie i inne perspektywy na przyszłość. Dopiero widmo wojny i nadchodzący w związku z tym kataklizm materialny i emocjonalny sprawiają, że ich życiorysy splatają się bardzo mocno. Wszystkie zostają mieszkankami miejscowości Crowmarsh Priors. Niestety, Bryan w moim odczuciu nie ma lekkiego pióra. Narracja jest zbyt ciężka, niepotrzebnie skacze chronologicznie aż w takim stopniu, co dekoncentruje i nie sprawia, że przez książkę się płynie. Mało tego, momentami robi się naprawdę nużąco.

„Oblubienice wojny” mogłyby być naprawdę świetną, porywającą książką mimo trudnej tematyki, gdyby poskładać wszystkie pomysły fabularne w lepiej skonstruowaną całość. A tak cały czas coś zgrzyta. Trzeba jednak przyznać jedno – Helen Bryan pokazuje, że właściwie nieistotne w jakiej części świata toczy się wojna, bo mechanizm przetrwania wszędzie jest ten sam, a uczucia, które się wtedy nawiązują, mają ogromną moc. Może to być walor, o ile zapomnimy, że takie wnioski płyną również z innych powieści o II wojnie światowej.

Helen Bryan, „Oblubienice wojny”, Editio 2016

Króliki Pana Boga – Grzegorz Kozera. Recenzja

Mam w głowie mocno utrwalony obrazów czasów wojennych, który przyszło mi poznać dzięki opowieściom dziadków. Teraz lawina wspomnień płynąca z ich ust nabrała dla mnie jeszcze mocniejszego wyrazu. Bo to właśnie z ich przekazów doskonale znam wątki uwypuklone przez Grzegorza Kozerę w „Królikach Pana Boga”. Czy można bardziej uwiarygodnić tę książkę?

Króliki Pana BogaTo zaskakujące, ale też przerażające, jak zbieżna może być opowieść kogoś bliskiego z fabułą powieści traktującej o wojnie. Dzięki temu książka ta nabrała dla mnie całkiem innego wymiaru i uzmysłowiła jeszcze bardziej, jak podobny los spotkał tych, którym wówczas udało się przeżyć.

Grzegorz Kozera stworzył narrację szalenie wiarygodną. Taką, w której okrucieństwo odziera z resztek godności, a do głosu dochodzą pierwotne instynkty. Taką, w której zaczynają dominować myśli, że śmierć jest lepsza niż fizyczny i psychiczny upadek. I wreszcie taką, która obrazuje, jak nadzieje umiera ostatnia.

„Króliki Pana Boga” nie należą z pewnością do powieści odkrywczych. Myślę jednak, że wcale nie taka miała być ich rola. Autor postawił bowiem na uderzenie w czytelnicze emocje historyczną prawdą, która życie wielu osób zmieniła raz na zawsze.

Możemy się o tym przekonać, śledząc losy poszczególnych bohaterów – Adama, Haliny i Honzy. Wojna doświadczyła ich różnorodnie. Teraz próbują ocalić w sobie resztki człowieczeństwa, by powrócić do normalnego życia, na którego istnienie po cichu liczą. Bo ile można być królikiem doświadczalnym Pana Boga?

Książka Grzegorzy Kozery porusza i stanowi niezwykłą okazję do refleksji. Ukazanie wojennej zawieruchy skłania do zastanowienia się nad tym, co tak naprawdę jest ważne dziś. Każdy powinien dojść do swoich prywatnych wniosków.

Grzegorz Kozera, „Króliki Pana Boga”, Wydawnictwo Dobra Literatura 2015

Przeczytaj również:

Recenzja książki „Biały Kafka”

Recenzja książki „Co się zdarzyło w hotelu Gold?”

Spóźnione wyznania – John Boyne. Recenzja

Wojna u Johna Boyne’a niesie ofiary w ludziach, ale znacznie bardziej dotkliwe okazują się zniszczenia emocjonalne u tych, którzy przetrwali. Oni muszą bowiem dalej żyć, niosąc ze sobą traumatyczny bagaż. Czy taka egzystencja może być spokojna, kiedy sumienie nie pozwala zapomnieć?

Boyne_Spoznionewyznania_500pcxTristan Sadler, główny bohater książki „Spóźnione wyznania”, przeżył. Cóż to jednak za życie naznaczone wspomnieniami i wyrzutami sumienia?  Udaje się na spotkanie z siostrą zmarłego przyjaciela, by przekazać jej listy od brata rozstrzelanego za niesubordynację. Są one jednak tylko pretekstem, bo prawdziwy powód wizyty w Norwich jest o wiele bardziej tajemniczy.

John Boyne rewelacyjnie kreśli portrety uczestników wojny. Misternie zbudowana fabuła tętni szeroką gamą uczuć, które co rusz ewoluują. Strach, odwaga, tchórzostwo, lojalność, ufność, poświęcenie. Czy w takich warunkach możliwa jest męska przyjaźń? Wszak wojna zmienia wszystko. Zmusza do działań niosących ogromne spustoszenie w otoczeniu, ale też w samym sobie, swoim ciele i psychice. Męstwo i odwaga nie dla wszystkich okazują się sprawą prostą.  Proza wojennej codzienności wyzwala rozmaite instynkty, popycha da zaskakujących czynów. Sprzyja kolosalnemu zagubieniu.

„Spóźnione wyznania” to książka przejmująca. W głównej mierze to zasługa nie tyle tematyki, którą serwuje John Boyne, ale sposobu przedstawienia całej historii. Prym wiedzie tutaj psychologia postaci i ich emocje. Takie spojrzenie na wojnę uderza znacznie mocniej. Wszystko utrzymane jest w dobrym tempie, a retrospektywne rozdziały świetnie oddają klimat wojennych czasów, jednocześnie mocno podkreślając wewnętrzne rozdygotanie Tristana w miesiącach, kiedy widmo śmierci już minęło.

Nie jest to jednak literatura wojenna, do jakiej jesteśmy przyzwyczajeni. Książka Boyne’a nie staje się kolejną historyczną lekcją. Akcenty są tutaj rozłożone w całkiem innych miejscach. I to największa zaleta tej lektury.

John Boyne, „Spóźnione wyznania”, Znak literanova 2014

Premiera książki 6.03.2014r.

%d blogerów lubi to: