Archiwa blogu

Przekręt – Paulina Świst. Recenzja

Książką „Przekręt” Paulina Świst udowadnia swoją konsekwencję w budowaniu dynamicznej, pikantno-gangsterskiej narracji. I choć można się było spodziewać, że jej odważne pióro znów zapewni solidną dawkę emocji, to nie sądziłam, że aż w takim stopniu. To świetny koniec cyklu o Sitwie z dobrym finałem.

Karuzela finansowa, którą śledziliśmy w poprzednich częściach „Karuzela” i „Sitwa” teraz nabiera jeszcze większych rumieńców. Okazuje się bowiem, że siatka wzajemnych powiązań ma zaskakujące źródło, a maskowana jest w dość banalny sposób, który do tej pory nikomu nie przyszedł do głowy. Zawsze najciemniej jest pod latarnią.

„Orzeł”, którego ktoś ewidentnie wrabia, nie do końca chce iść na współpracę, ale jego wiedza może okazać się na wagę złota. Co więcej, może pomóc w rozwikłaniu struktur tajemniczej Sitwy, która spędza sen z powiek nie tylko hardego prokuratora Zimnickiego. Na szczęście, ma u boku ekipę, która niczego się nie boi i jest w stanie nawet stać się częścią sekty. Dokąd doprowadzą ich kolejne ślady i czy każdy jest na pewno tym, za kogo się podaje?

Paulina Świst świetnie równoważy proporcje między wątkiem kryminalnym ocierającym się nawet o koronawirusa a warstwą erotyczną, która stała się wyznacznikiem jej twórczości. Co prawda, lektura książki „Przekręt” daje wrażenie, że wśród jej bohaterów już niemal każdy z każdym poszedł do łóżka, ale jest to nawet intrygujące. Szczególnie że idą za tym kolosalne emocje.

Autorka nie byłaby też sobą, gdyby nie naszpikowała fabuły mężczyznami kipiącymi testosteronem i kobietami, które nie dają sobie w kaszę dmuchać, choć czasem lubią jednak opuścić gardę. Dialogi przesycone wulgarnością i zawodowym slangiem uwiarygadniają nie tylko poszczególne postaci, ale też całą historię. „Przekręt” czyta się prawie na jednym oddechu!

Paulina Świst, „Przekręt”, Wydawnictwo Akurat 2020

Karuzela – Paulina Świst. Recenzja

Po lekturze książki „Karuzela” czuję jedno – gigantyczny przesyt ograną formułą. Mimo że Paulina Świst uczyniła swoim znakiem rozpoznawczym seksualno-wulgarne fabuły, to miałam nadzieję, że nowa seria będzie miała jakąś świeżość narracyjną. Niestety, nic takiego nie ma miejsca.

Książka KaruzelaKiedy w moje ręce trafiła pierwsza książka tej autorki „Prokurator”, byłam pod wrażeniem odwagi, choć autorka z wiadomych powodów ukrywa się pod pseudonimem. Wtedy było to świeże. Czwarta publikacja w tej samej konwencji to już nie tylko kalka, ale też zwyczajnie nuda. Ileż można czytać o mężczyznach samcach Alfa i kobietach uległych seksualnie?

Liczyłam na to, że główny wątek – karuzela podatkowa będzie tu prawdziwą bombą. Tymczasem to niewypał, bo Paulina Świst traktuje go pobieżnie. Niby bohaterowie są w jego epicentrum, niby wzbogacają się nielegalnie, ale dostajemy tylko skutki ich działań. Jakieś morderstwo, szemrane kontakty, potrzebę rozładowania napięcia poprzez seks lub narkotyki. Szkoda, że sam proces takiego procederu nie został pokazany bardziej konkretnie. Możemy jedynie domyślać się, jak wygląda mechanizm. I właśnie przez to książka „Karuzela” nie na kryminalnego napięcia. Jest kolejną erotyczną wydmuszką w wydaniu Pauliny Świst.

„Karuzeli” nie brakuje dynamizmu, ale w moim odczuciu jest on źle wyważony. Fabuła tak pędzi, że poszczególne wątki pojawiają się i znikają. Z kolei główny motyw machlojek z VAT-em jest co prawda intrygujący. Ginie jednak w natłoku seksu i bluzgów. A to już w pewnym momencie irytuje.

Trudno wymagać od autorki, żeby rozwinęła się literacko, kiedy perwersja zwyczajnie się sprzedaje. A to argument, z którym trudno dyskutować.

Paulina Świst, „Karuzela”, Akurat 2018

Komisarz – Paulina Świst. Recenzja

„Prokurator” był temperamentny. „Komisarz” jest jego znakomitą pikantno-gangsterską kontynuacją. A odważne pióro Pauliny Świst broni się samo. Nie można przegapić.

Komisarz Paulina ŚwistBohaterowie, którzy doskonale dali się już poznać w pierwszej części, powracają nieco w roli drugoplanowej. Pierwsze skrzypce tym razem gra wątek komisarza Radosława Wyrwy i Zuzanny Kadziewicz – córki jednego z biznesmenów zamieszanego w handel ludźmi. Autorka znów balansuje między poszczególnymi warstwami fabularnymi, ciasno splatając relacje służbowe i prywatne w jedno. Komisarz i figurantka działają na siebie nawzajem niczym czerwona płachta na byka, więc o ogień w tej relacji nietrudno. Od początku do końca.

Kryminalny motyw nabiera rozpędu, bo do gry wraca „Szary”. Więzienne mury w niczym mu nie przeszkadzają. Prokurator Zimnicki i mecenas Kinga Błońska nie zaznają spokoju i tym razem, szczególnie że wszystkie wątki krążą wokół tego gangstera. Kto kogo wykiwa? Kto ujdzie z życiem? A kto poniesie klęskę? Paulina Świst torpeduje intensywnymi emocjami.

O ile w „Prokuratorze” proporcje warstwy erotycznej z kryminalną były mniej więcej równe, o tyle teraz Paulina Świst bardziej eksploruje motyw przestępczego światka. I to działa na korzyść „Komisarza”, bo obawiałam się, że autorka pójdzie za ciosem i w kolejnej odsłonie spłyci go maksymalnie na rzecz seksu. Tymczasem jest dobrze. Intrygująco, niepokojąco i lubieżnie. Erotyka nie jest tutaj podana subtelnie, ale taki też jest styl tej książki. Zatem jeśli ktoś spodziewa się romantycznych uniesień, to od razu powinien sięgnąć po inny tytuł.

Paulina Świst, „Komisarz”, Wydawnictwo Akurat 2017

Premiera książki 22.11.2017 r.

Zobacz również:
Prokurator

%d blogerów lubi to: