Archiwa blogu

Zakochani w słowach – Magdalena Trubowicz. Recenzja

„Zakochani w słowach” to komedia, w której buzuje od stereotypów. Na szczęście, Magdalena Trubowicz nie pozwala im hasać po całej fabule i stopuje je w momencie, gdy chce się już określić książkę mianem totalnego banału. Ale czy definitywnie?

Ile może się wydarzyć w bibliotece? Szczególnie, że ostatnia rzecz, jaką można o niej powiedzieć to to, że tętni w niej życie. Sporo, a wszystko za sprawą barwnych osobowości pracowników. Dominująca właścicielka, mąż pantoflarz, córka z wielkimi aktorskimi ambicjami, rezolutna Iza i nieśmiały Tomasz, który przechodzi gigantyczną metamorfozę. Właśnie ten mężczyzna w dużej mierze nadaje tempo fabule książki „Zakochani w słowach”, ale zmiana w zachowaniu, która idzie w parze z nowym wyglądem nie do końca się broni. Nagłe cięte riposty w każdej sytuacji wydają się w wielu miejscach sztuczne.

Generalnie mamy do czynienia z komedią, która ma delikatne drugie dno. Poza perypetiami (i to nie tylko uczuciowymi), na światło dzienne wychodzi tutaj ważna kwestia. A mianowicie – dostrzeganie w człowieku czegoś więcej, niż wygląd. Ten bywa bowiem bardzo złudny. Owszem, może pomóc, ale może też być przekleństwem, od którego nie sposób się uwolnić. Na pewno dodaje pewności siebie, ale łatwo też przekroczyć granice.

Mimo że autorka w lekkiej formie częściowo rozprawia się ze stereotypem zahukanego bibliotekarza, który nie ma pojęcia o życiu poza książkami, to nie udało się jej odsunąć banału od wątku miłosnego. Ten od początku do końca jest szalenie przewidywalny. Co prawda, Magdalena Trubowicz okrasza go licznymi gagami sytuacyjnymi, które jako tako go ratują, ale i tak wiadomo, do czego zmierza fabuła książki „Zakochani w słowach”. A i te gagi czasem pozostawiają wiele do życzenia. Osobiście chciałabym czegoś więcej.

Magdalena Trubowicz, „Zakochani w słowach”, Czwarta Strona 2019

Reklamy
%d blogerów lubi to: