Archiwa blogu

Naturalista – Andrew Mayne. Recenzja

Intrygujący początek, dynamiczny środek i słaby finał. „Naturalista” to thriller z mocnym wątkiem naukowo-biologicznym, który wciąga, momentami zaskakuje, ale daleko mu do ideału. Czy mordercą jest niedźwiedź? A może ktoś go wrabia? Brzmi absurdalnie, ale w tej książce wszystko jest możliwe.

Thriller NaturalistaKsiążka „Naturalista” nie ma zbędnych wstępów. Autor od razu serwuje mocne uderzenie, a potem wszystko tylko przyspiesza. Jest więc potencjalny morderca w postaci niedźwiedzia grizzly, ale na liście podejrzanych znajduje się też główny bohater – Theo Cray. Szczególnie że jego amatorskie śledztwo budzi coraz więcej wątpliwości, a odkrycia wydają się być wytworem umysłu szaleńca. I to właśnie napędza fabułę tego thrillera naukowego.

Doktor Cray za nic ma bowiem ustalenia policji, a na miejscu zbrodni dostrzega znacznie więcej niż śledczy. Wykorzystuje swoje kontakty i wiedzę biologiczną, by za wszelką cenę udowodnić, że morderca jest na wolności i wcale nie jest nim niedźwiedź. Mimo że wszystko na to wskazuje. Czy ktoś rzeczywiście ma w sobie taką dawkę szaleństwa, by krótko mówiąc wrobić w zbrodnię zwierzę? A może nasz bohater się zagalopował i widzi to, co chce widzieć?

Mocną stroną tej książki jest klimat – odważne wędrówki po lesie i dzikość natury, który może pochłonąć. I to dosłownie. Sam główny bohater jest za to w jakiś sposób wynaturzony społecznie, co nie przeszkadza mu działać niezwykle skutecznie, balansując na granicy odkrycia prawdy, a jednocześnie zyskania statusu sprawcy. Przez długi czas linia pomiędzy tymi opcjami jest cienka. Intrygujące są metody naukowe, którymi Cray próbuje rozwikłać zagadkę. To mocny powiew świeżości w gatunku, jakim jest thriller. I to zdecydowanie przemawia na korzyść tej książki.

„Naturalista” budzi cały wachlarz emocji. Od totalnego zaskoczenia pomysłem fabularnym, przez rosnącą ciekawość w miarę rozwoju wątków, aż po zdziwienie, że w pewnych momentach galopuje tak, jakby autor chciał wykrzesać z siebie wszystko, co mu tylko przyszło na myśl. Im bliżej końca, tym niestety jest jednak gorzej. Tak jakby Andrew Mayne nie miał pomysłu na finał. I jest to na tyle wyraźne, że w efekcie po prostu rozczarowuje.

Andrew Mayne, „Naturalista”, W.A.B 2018

Reklamy

Namaluj mi słońce – Gabriela Gargaś. Recenzja

Czy można oswoić lęk przed bliskością? Kiedy pozwolić dojść do głosu porywom serca, a kiedy je stłumić? „Namaluj mi słońce” to mądra opowieść pełna emocji. Do zaczytania.

Książka Namaluj mi słońceBohaterowie wykreowani przez Gabrielę Gargaś, w książce „Namaluj mi słońce”, to ludzie mocno zaplątani w swoich uczuciach. Emocjonalna strona ich życia staje się jeszcze większą huśtawką, gdy ich drogi się splatają. Dwa różne charaktery, odmienne życiowe doświadczenia i podejście do codzienności. I jedno, co ich łączy – samotność, którą starają się stłumić oraz paraliżująca obawa przed zbyt dużym zbliżeniem się do drugiego człowieka uwarunkowana różnymi zdarzeniami z przeszłości.

Gabriela Gargaś kreśli portrety Sabiny i Maksa bardzo wiarygodnie. Na tyle, że czytelnik niejako wchodzi w ich skórę, ma możliwość silnego utożsamienia się z ich postawami i emocjonalnością. To ogromny plus książki „Namaluj mi słońce”. Dzięki temu znacznie silniej przeżywamy wszystko, co jest ich udziałem. Jednocześnie autorka ani kobiety, ani mężczyzny nie przedstawia monochromatycznie. To barwne osobowości, mające różne strony swojej natury. Żadne z nich nie jest do końca doskonałe, co dodatkowo uwiarygadnia historię, której stali się częścią.

Poza uczuciowymi rozterkami w życiu dorosłych, autorka bardzo sugestywnie przedstawia również świat widziany z perspektywy dziecka, które czasem widzi o wiele więcej, niż nam się wydaje. Mała Marysia odgrywa w fabule skonstruowanej przez Gabrielę Gargaś sporą rolę. Choć książka skupia się na relacjach między dojrzałymi ludźmi, to w gruncie rzeczy nie miałyby one miejsca, gdyby nie ta mała dziewczynka. Autorka pokazuje ogromną dziecięcą wrażliwość i swoistą mądrość płynącą z obserwacji dorosłych.

Namaluj mi słońce” to lektura poruszająca szereg życiowych aspektów, które mogą być codziennością wielu z nas. Gabriela Gargaś zestawia ze sobą dwa funkcjonujące równolegle światy: dziecka i dorosłych. Przenikają się one wzajemnie i małymi kroczkami przeobrażają, by w efekcie stać się harmonijną całością. Autorka bardzo trafnie pokazuje również, jak miłosne porażki mogą odcisnąć piętno na dalszym życiu uczuciowym, któremu nie chcemy już dać szansy w obawie przed kolejnym zranieniem. Ku refleksji.

Gabriela Gargaś, „Namaluj mi słońce”, wyd.2, Wydawnictwo Filia 2018

List z Powstania – Anna Klejzerowicz. Recenzja

List z Powstania” Anny Klejzerowicz niesie ogromny ładunek emocjonalny. To książka o życiu przeszłością, od której trudno się uwolnić i która nie pozwala o sobie zapomnieć. A może to my zbyt usilnie próbujemy ją wtłaczać w codzienne życie?

List z powstanie Anna KlejzerowiczNie ma w tej książce patosu, gloryfikacji jednych postaw i negacji drugich. Autorka serwuje nam losy członków rodziny, które zostały mocno zdeterminowane przez powstanie. Sposób, w jaki przedstawia ich codzienne funkcjonowanie, naznaczone powstańczą traumą, porusza i skłania czytelnika nie tylko do kontynuacji lektury, ale przede wszystkim do jej przeżywania. Anna Klejzerowicz doskonale ukazuje wpływ minionych wydarzeń na przyszłość. Choć mijają kolejne lata, niewyjaśnione kwestie wciąż budzą tak samo mocne uczucia i nie pozwalają normalnie żyć. Ta swoista pokoleniowa mozaika pełna jest tajemnic, niedopowiedzeń i pewnej dozy szaleństwa.

W książce “List z Powstania” na uwagę zasługują kobiety, na których koncentruje się fabuła. Julia i jej córka Marianna to mocne charaktery, momentami emocjonalne wulkany. Mają swoje zdanie, którego zaciekle bronią, są uparte i nie poddają się Dokąd zaprowadzi je taka postawa? Czy prawda zawsze oznacza wyzwolenie?

List z Powstania” to powieść niebywale klimatyczna. Elementy obyczajowe świetnie komponują się z kryminalnymi, a psychologicznych aspektów natury ludzkiej również tu co niemiara. Taka mieszanka stanowi niebywały czytelniczy rarytas. Anna Klejzerowicz nie tylko bardzo sugestywnie pokazuje konsekwencje idące za każdą podejmowaną decyzją, ale też uwypukla mechanizmy rządzące naszymi zachowaniami. Czasem trudno o racjonalizm. To książka o życiu przeszłością, od której trudno się uwolnić i która nie pozwala o sobie zapomnieć. A może to my zbyt usilnie próbujemy ją wtłaczać w codzienne życie?

Anna Klejzerowicz, „List z Powstania”, wyd.2., Replika 2018

Premiera książki 24.07.2018 r.

 

Kredziarz – C.J. Tudor. Recenzja

Thriller, w którym mocno pobrzmiewa nostalgia? U C.J. Tudor taka literacka konfiguracja ma miejsce na kartkach „Kredziarza”. Autorka łączy dwie perspektywy czasowe, dzięki czemu zgrabnie uwypukla to, co dzieje się w głowie głównego bohatera. Jaką rolę odegrał naprawdę w historii sprzed lat, która nie daje o sobie zapomnieć? I kto tu naprawdę jest ofiarą?

Thriller KredziarzZbrodnia jest dla C.J.Tudor tylko punktem wyjścia do opowiedzenia historii, w której prawda nie ma szansy na przemilczenie, choć upływ czasu na to by wskazywał. Kiedy grupa przyjaciół z dzieciństwa, po 30 latach, dostaje tajemnicze kredowe rysunki, nie wróży to nic dobrego. Przeszłość zaczyna upominać się o swoje. A wszelkie sekrety bezczelnie pchają się na światło dziennie. Nic więc dziwnego, że Eddie czuje narastający niepokój.

C.J. Tudor krok po kroku kreuje atmosferę niepokoju. Rozgrywa akcję w dwóch perspektywach czasowych, przez co jednocześnie możemy śledzić to, co się działo, kiedy doszło do odkrycia zwłok i to co, aktualnie na fali wspomnień nasila się w głowie głównego bohatera. Czy to, co opowiada nam jako narrator jest prawdą? A może to tylko wersja historii stworzona w jego głowie? Co przemilczał jako nastolatek? I w jaki sposób zawinił?

Thriller „Kredziarz” od początku nie pędzi fabularnie na złamanie karku. Wręcz przeciwnie, można mu zarzucić pewną opieszałość. Nie ma tu porywającej intrygi, ale autorka skupia uwagę czytelnika na tym, jak ewoluuje psychika bohatera. I gdyby jeszcze w tej książce więcej było tytułowego Kredziarza, to jej ocena mogłaby być naprawdę wysoka. Osobiście zabrakło mi rozbudowania wątku tej postaci. Jeśli na nim opiera się tytuł i nota marketingowa, to aż żal, że to tylko zagrywka ze strony wydawnictwa, by rozbudzić ochotę na tę historię. Wraz z finałem okazuje się bowiem, że dominującym uczuciem wcale nie jest satysfakcja, ale niedosyt.

C.J.Tudor, „Kredziarz”, Czarna Owca 2018

Panna z Monidła – Iwona Czarkowska. Recenzja

Iwona Czarkowska znów porywa na humorystyczną wyprawę, w której absurd goni absurd. „Panna z Monidła” to komedia omyłek. W sam raz na totalną kurację odprężającą.

Książka Panna z MonidłaPo lekturze „Wesołej rozwódki” – pierwszej części przygód Alicji zastanawiałam się, czy może ona jeszcze czymś zaskoczyć. I czy będzie to coś nowego, a nie odtwórczego? Okazuje się, że Iwona Czarkowska dobrze rozpisała scenariusz życia swojej bohaterki, dopieszczając jej tendencję do wpadania w tarapaty. I to z jakim wdziękiem!

W „Pannie z Monidła” nie ma miejsca na nudę. Oto ginie eksponat z miejscowego muzeum, więc robi się nie lada sensacja. Choć Alicja początkowo zdaje się być poza tematem, to jednak nie dane jej będzie obserwować poszukiwania z bezpiecznej odległości. Jak to bywa u Iwony Czarkowskiej kobieta mimochodem wpada w sam środek historii i ma z nią bezpośredni związek. Jakby tego było mało, przeprowadza się do domu przyjaciółki z ukochanym Szymonem, a ich spokój burzy nie tylko tajemnicza gosposia, ale też były mąż. Po raz kolejny plejada barwnych postaci nadaje tempo tej książce.

„Panna z Monidła” bawi i to w dobrym stylu. I nie ma co tutaj roztrząsać poszczególnych wątków. Ich absurdalność momentami sięga zenitu, ale autorka konsekwentnie realizuje swoją koncepcję na tę historią. Komizm sytuacyjny nie do podrobienia.

Kolejna część przygód Alicji już w maju pod intrygującym tytułem „Bosonoga bogini”.

Iwona Czarkowska, „Panna z Monidła”, Replika 2018

Zobacz również:
„Wesoła rozwódka” – pierwsza część przygód Alicji

%d blogerów lubi to: