Archiwa blogu

Zamrożona – Natasza Socha. Recenzja

Jakie jest Twoje życie seksualne? A jakie mogłoby być, gdybyś zaczęła myśleć więcej o sobie? Uśpiona seksualność to absolutnie stan przejściowy. Natasza Socha w nowej książce „Zamrożona” daje do myślenia każdej kobiecie. I robi to w fenomenalny sposób.

Można się było spodziewać, że autorka książką „Zamrożona” znów odpali jakąś petardę. I tak się właśnie dzieje. Tym razem na literacki warsztat trafił kolejny tematu tabu – seksualność kobiet. Postać głównej bohaterki dla wielu czytelniczek stanie się lustrem, w którym w mniejszym lub większym stopniu dostrzegą siebie. Czy tak jak w Julii obudzi się w nich odwaga do wewnętrznej metamorfozy? Jestem pewna, że tak.

Julia nie lubi seksu. Co więcej, czuje, że ta sfera życia to już przeszłość. Codzienny marazm – praca, dom, dzieci sprawia, że przestaje myśleć o swoich potrzebach i to nie tylko erotycznych, ale też bardziej przyziemnych. Nikt w domu nie pyta jej, co lubi i na co ma ochotę. Można powiedzieć, że swoją postawą sama sobie zgotowała taką codzienność, ale nie jest do końca tylko jej wina. Narasta w niej fala buntu, która potrzebuje ujścia.

I Julia znajduje upust dla swoich emocji. W ramionach innego mężczyzny. Żonatego i równie samotnego w małżeństwie jak ona. Od początku tej relacji jesteśmy świadkami intrygującego połączenia dusz i miłosnej chemii, która narasta. Dla kobiety okazuje się być punktem zwrotnym w życiu na wielu płaszczyznach, nie tylko seksualnej. Czy wystarczy poczuć się kochaną i pożądaną, by stracić status „zamrożonej”?

Książka Nataszy Sochy nie jest romansem. Nie jest to też erotyk. „Zamrożona” to fenomenalna opowieść o pustce i wyziębieniu seksualnym, które wkradają się do życia w najmniej spodziewanym momencie, gdy płyniemy leniwym nurtem codzienności pełnej rutyny. To również historia o nieświadomości w kwestii seksu, ale takiej indywidualnej, gdy wydaje się nam, że małe potrzeby albo ich całkowity brak to taka nasza przypadłość, z którą nie ma co walczyć. Po lekturze tej książki w głowie każdej kobiety zrodzi się pytanie o siebie, a nawet kilka. I warto na nie sobie szczerze odpowiedzieć, bo może się okazać, że same się zapętliłyśmy we własnym podejściu do seksu.

Natasza Socha, „Zamrożona”, Edipresse Książki 2020

Biuro przesyłek niedoręczonych – Natasza Socha. Recenzja

Uwielbiam książki, w których na pierwszy plan wysuwają się wartości, których nie można w żaden sposób zmaterializować. „Biuro przesyłek niedoręczonych” Nataszy Sochy to opowieść otulona oparami życzliwości i miłości.  I podana w dobrze już znanym stylu. Można się śmiało zaczytać, a nawet zauroczyć.

Książka Biuro przesyłek niedoręczonychMała miejscowość. Niepozorna bohaterka. I nietypowe biuro, w którym można znaleźć przesyłki, które z różnych przyczyn nie trafiły pod właściwy adres i nie wróciły do adresata. Jak oprzeć się pokusie, by ich nie otworzyć? Jak powstrzymać się, by nie zajrzeć w cudze życie? Szczególnie, kiedy częstotliwość pewnych listów jest intrygująca. Ku czytelniczej uciesze ta zasada szybko zostaje złamana, a my stajemy się uczestnikami przygody napędzanej dobrymi zamiarami, ale też ciekawością. Może niektóre wątki łączą się tutaj w zbyt oczywisty sposób, ale jakoś mi to wcale nie przeszkadzało. Tak udzielił mi się klimat tej książki!

Natasza Socha zgrabnie wplata w swoją powieść obyczajową elementy epistolarne, ożywiając sztukę pisania listów, która we współczesnych czasach została już mocno pogrzebana przez nowe technologie. Na kartkach „Biura przesyłek niedoręczonych” ten motyw jest dominujący. I nie da się ukryć, że ma swój urok. Myślę, że duża w tym zasługa skrywanej w wielu nas tęsknoty za innym wyrażaniem uczuć niż lakoniczne sms-y. Dostać list przepełniony ciepłymi słowami – to dopiero radość i trzepotanie serca.

Książka „Biuro przesyłek niedoręczonych” przywraca wiarę w to, że ludzka życzliwość nie jest towarem deficytowym. Natasza Socha mnoży przykłady dobrych uczynków, pokazując, że wyciągnięcie ręki do drugiego człowieka może sprawić ogromną radość także temu, który to robi. Warto się o tym przekonać.

Natasza Socha, „Biuro przesyłek niedoręczonych”, Pascal 2016

Zobacz również inne książki Nataszy Sochy:

Dziecko last minute

Hormonia

Rosół z kury domowej

Rosół z kury domowej – Natasza Socha. Recenzja

Stereotyp kury domowej zrodził wokół siebie wiele dyskusji, a książka Nataszy Sochy to bez wątpienia literacki kamyczek do niej dorzucony. Ale w jakim stylu!

okladkakuraNiby fikcja literacka, a jednak samo życie. Na wskroś szczere, emocjonalnie potargane i zaskakująco przekonujące. ”Rosół z kury domowej” to lekka, niebanalnie podana opowieść, od której niebywale trudno się oderwać.

Zaczyna się jednak nieco banalnie… Poznajemy Weronikę – klasyczną kurę domową, która przestała być dla męża atrakcyjną przedstawicielką swojego gatunku. Rozstanie, ucieczka od dotychczasowego życia, stany depresyjne – jak przełamać taki stan rzeczy i zacząć nowe życie, kiedy do tej pory świat ograniczał się do zarządzania domem? Okazuje się, że kobiety mają dużą zdolność do psychicznej regeneracji i ponownego zmierzenia się z życiem, nawet jeśli widoki na przyszłość początkowo są słabe. Co więcej, w grupie siła. Zwłaszcza, w grupie kur domowych, które można spotkać nawet uciekając z kraju. A kiedy swoją złość na status kury domowej przekują w pomysły, jedno jest pewne – można zacząć się bać.

„Rosół z kury domowej” to książka feminizująca, sarkazmem uderzająca w męski świat i pokazująca, że zaszufladkowanie może wyrządzić krzywdę. To również trochę motywator dla kobiet inwestujących wszystkie swoje siły w domową krzątaninę i często nieświadome dążenie do perfekcjonizmu w tej kwestii. Po lekturze tej książki Nataszy Sochy spojrzą one na swoje życie z nieco innej perspektywy. W bohaterkach odbijają się bowiem wszystkie skrywane gdzieś głęboko lęki, ale też pragnienia do tej pory zagłuszone odgłosem sprzętów kuchennych.

Komizm w wydaniu Nataszy Sochy to swoisty majstersztyk, który dla mnie stał się już pewnym wyznacznikiem jej twórczości. Autorka po raz kolejny udowadnia, że lekko podana opowieść wcale nie równa się nijakiej. Humorystyczne ukazanie życiowych rozterek ma tę zaletę, że pozwala je oswoić i obnażyć ich drugą stronę. A każdy zakręt może się skończyć.

Natasza Socha, „Rosół z kury domowej”, Pascal 2015

 

Premiera książki 29.07.2015r.

Recenzje innych książek Nataszy Sochy:

Maminsynek

Macocha

%d blogerów lubi to: