Archiwa blogu

107 sekund – Liliana Fabisińska. Recenzja

Jak bardzo może się złamać życie w 107 sekund? Tak, że nie sposób dalej normalnie funkcjonować. W książce Liliany Fabisińskiej ten krótki moment staje się bramą do dramatu znacznie poważniejszego, niż mogłoby się wydawać na początku.

Diana, samotna matka ledwie wiążąca koniec z końcem, nagle dostaje nie tylko pracę, ale też miłość. I to taką jak z bajki – bogaty mąż spełniający wszystkie zachcianki, nawet te, o których nie zdążyła jeszcze pomyśleć. Do tego piękny dom i codzienność tryskająca szczęściem. No i ta ojcowska czułość Norberta względem córki Oli. Kiedy na świecie pojawia się jeszcze mały Staś, sielanka jest już na granicy eksplozji. Nikt jednak wówczas się nie spodziewa, że ta eksplozja będzie miała całkiem inny finał.

Nieszczęśliwy wypadek powoduje, że cała rodzina pogrąża się w mroku, coraz większym żalu i pretensjach, które nawet jeśli nie są głośno wypowiedziane, to wybrzmiewają niewerbalnie. Diana jest już na granicy szaleństwa, kiedy ze strzępków różnych informacji zaczyna składać prawdę. Czy to naprawdę jej wina, że Staś zginął? Im bardziej zagłębimy się w lekturę, tym więcej czeka na nas zaskakujących tajemnic, kłamstw i półprawd, które mogły zmienić wszystko w swoim czasie.

Autorka w książce „107 sekund” porusza wiele ważnych kwestii, a robi to na tyle realistycznie, że nie sposób nie wpaść emocjonalnie w tę opowieść po same uszy. Łamiący serce motyw straty dziecka to zaledwie wierzchołek tego, co Liliana Fabisińska przygotowała nie tylko czytelnikowi, ale też swoim bohaterom. Motyw winy i kary, miażdżące wyrzuty sumienia i prawda, która zaczyna wychylać się na powierzchnię najpierw dość nieśmiało, by za chwilę uderzyć całą swoją mocą i zmienić wszystko. I to na zawsze. Nic tu nie jest takie, jak się wydaje. A skala dramatu niebezpiecznie pęcznieje z każdą stroną, by finalnie wprawić w osłupienie.

Liliana Fabisińska, „107 sekund”, Czarna Owca 2022

Współpraca reklamowa z Wydawnictwem Czarna Owca

Bez podtekstów – Liliana Fabisińska

Czy przyjaźń damsko-męska może być bez podtekstów? W najnowszej książce Liliana Fabisińska pokazuje, że takiej relacji nie można ot tak zaszufladkować, bo los może chcieć inaczej, rozum podszeptywać swoje racje, a serce bić bardzo niespokojnie wtedy, kiedy nie powinno.

W książce „Bez podtekstów” Liliana Fabisińska bawi się motywem starym jak świat – przyjaźnią damsko-męską. Wkłada ją jednak w bardzo współczesne otoczenie wirtualnych randek, które stają się tutaj katalizatorem uczuciowych rewolucji. Co trzeba przeżyć, by przejrzeć na oczy i dostrzec to, co o wiele ważniejsze i znacznie bliżej? Czy warto dać się ponieść fali na uczuciowym Allegro i nie żałować?

Autorka nie pudruje fabuły zbędnymi wątkami. Krok po kroku inteligentnie rozwija ją, serwując czytelnikowi świetną zabawę okraszoną humorem sytuacyjnym. Duża w tym zasługa plejady barwnych postaci, które nie są monochromatyczne. Ciapowaty Marek jest uosobieniem mężczyzny, który nie ma czym zaimponować kobiecie. W dodatku jest jakiś taki totalnie nieporadny. Miłka za to trzyma tę przyjaźń za stery od ponad 20 lat i jest na każde skinienie Marka, rezygnując często przy tym z czasu dla własnej rodziny. Taki układ funkcjonował bez zarzutu, dopóki Miłka nie postanawia wyswatać samotnego przyjaciela w portalu randkowym. Ani bohaterowie, ani czytelnik nie zdają sobie sprawy, dokąd doprowadzi taka próba ułożenia sobie życia. Jedno pewne – będzie dość burzliwie!

Książka „Bez podtekstów” to osobliwy, komiczny galimatias charakterów, oczekiwań i uczuć. Taka mieszanka skrzy się od inteligentnych dialogów i bardzo dobrej dawki humoru. A pod płaszczykiem tej lekkiej opowieści Liliana Fabisińska serwuje kilka ważnych prawd. Do zaczytania!

Liliana Fabisińska, „Bez podtekstów”, Purple Book 2022

Współpraca z Wydawnictwem Purple Book

Zobacz również:

Książka „Obok niej”

Książka „Śnieżynki”

Czułe spotkania. Recenzja

„Czułe spotkania” to zbiór opowiadań, w których czułość gra pierwsze skrzypce, ale jej wizerunek może zaskoczyć. Okazuje się bowiem, że tego uczucia nie da się wcisnąć w sztywne ramy.

Czułe spotkania

Liliana Fabisińska, Magdalena Majcher, Adriana Rak, Natasza Socha, Edyta Świętek i Magdalena Wala w swoich opowiadaniach pokazują, że czułość jest wielowymiarowa i nie ma skali. Może być obiecującą ścieżką do czegoś więcej, którą trzeba przemierzać powoli, dopełnieniem lub wspomnieniem, które nie chce się zatrzeć. Nieistotne też, czy czuły moment trwa chwilę czy jest codziennością. Każdorazowo zapisuje się nie tylko w pamięci, ale też w sercu. Czułość nie pyta też o wiek. Jej deficyt można odczuwać intensywnie bez względu na metrykę.

Opowiadania zebrane w książce „Czułe spotkania” to cały wachlarz emocji, które niesie życie w różnej postaci. Każda historia tutaj to zapis innych doświadczeń. Polskie autorki wzięły pod lupę czułość jako uczucie, bez którego trudno funkcjonować i które jawi się jako towar bardzo pożądany, ale też deficytowy.

Z kartek tej książki wyłania się potrzeba czułości, którą trzeba tłumić, bo najzwyczajniej na świecie po prostu nie ma się, do kogo przytulić. A ile błędów można przy tym popełnić! Wszak Tinder i inne portale tego typu z czułością nic wspólnego nie mają. Mamy tu też drobne, troskliwe gesty, których się nie widzi, bo rozpaczliwie czeka się na te z górnej półki. I mamy uczucia wracające po latach niczym bumerang z jeszcze większą żarliwością.

Książka „Czułe spotkania” porusza romantyczne czytelnicze serca i przypomina, że czułość to ważna potrzeba, którą warto zaspokajać na co dzień, szukać jej lub odnajdywać na nowo, nawet jeśli po drodze czeka na nas kilka błędów.

Liliana Fabisińska, Magdalena Majcher, Adriana Rak, Natasza Socha, Edyta Świętek, Magdalena Wala, „Czułe spotkania”, Pascal 2020

Obok niej – Liliana Fabisińska. Recenzja

Dokąd może doprowadzić nagły poryw serca? Jak bardzo może wywrócić do góry nogami życie i uczynić z niego dramat, od którego cierpnie skóra? Historia w książce „Obok niej” Liliany Fabisińskiej ewoluuje od romansu do thrillera psychologicznego w zaskakującym tempie. I bardzo na tym zyskuje.

Książka Obok niejCzułam, że to będzie dobra książka. Taka, która zostawi w rozedrganiu na dłużej, ale nie spodziewałam się, że autorka zaserwuje tak nieoczywistą opowieść, po której właściwie nie wiadomo, czego się spodziewać do samego końca.

Kingę, główną bohaterkę, poznajemy w momencie, gdy wybiera się na zjazd absolwentów i ma nadzieję spotkać tam dawną sympatię. Klasyk i to dość banalny, ale Liliana Fabisińska nie byłaby sobą, gdyby poprzestała na takim wątku. W książce „Obok niej” to preludium wydarzeń, które galopują w bardzo szybkim tempie. Targana namiętnością kobieta odchodzi od nudnego męża, nie mając pojęcia, że to początek piekła, a nie sielanki. I to takiego, które może doszczętnie pochłonąć nie tylko ją, ale też jej córkę.

Okazuje się bowiem, że zło czai się pod skórą osób, które niby się znało, a zwłaszcza jednej. Gdy próbuje znaleźć ujście, po ludziach zaczynają chodzić wypadki, a każdy kolejny krok może okazać się ostatnim. Kto mówi prawdę? Kto daje się zwodzić? A komu naprawdę grozi niebezpieczeństwo? Ta opowieść pompuje w czytelnika gigantyczną dawkę napięcia.

Nie miałoby to jednak miejsca, gdyby nie łatwość, z jaką Liliana Fabisińska buduje mocne postaci, spośród których żadna nie jest krystaliczna. W książce „Obok niej” każdy bohater jest wykreowany bardzo skrupulatnie, jego motywacje, lęki i decyzje, które mogą ciągnąć na samo dno. Nie ma szans, by jako czytelnik stanąć murem za jedną osobą. Za dużo tu zwrotów akcji. Zarówno tych impulsywnych, jak i dobrze zaplanowanych. Dzięki nim dynamizm tego thrillera psychologicznego jest w punkt. Nie sposób się nudzić i nie sposób poznać prawdy, nim autorka uzna, że naszedł na to czas.

Jeśli powieść obyczajowa ma skręcać w taką stronę, to ja jestem bardzo na tak. Liliana Fabisińska może być z siebie dumna!

Liliana Fabisińska, „Obok niej”, Wydawnictwo Filia 2019

Sanatorium pod Zegarem – Liliana Fabisińska. Recenzja

Jeśli sanatorium, to w kultowym Ciechocinku. Jeśli dobra komedia kryminalna, to „Sanatorium pod Zegarem” Liliany Fabisińskiej.

Książka Sanatorium pod ZegaremKsiążka zapoczątkowuje cykl „Jak pies z kotem” i narracja „Sanatorium pod Zegarem” idealnie wpisuje się w to hasło. Natalia i Nina – dwie główne bohaterki to kompletne przeciwieństwa. Dzieli je wszystko, na czele z wiekiem. Ale ten wcale nie jest tu miernikiem szaleństwa i spontaniczności.

Liliana Fabisińska w lekkiej formie łamie stereotyp wieku. Okazuje się bowiem, że metryka tak naprawdę nic nie znaczy. Można w sędziwym wieku być żądnym przygód wulkanem energii, a można w wieku 30 lat popaść w totalny marazm i zafiksować się na rzeczach, które wcale szczęścia nie dają. Ale by dojść do takich wniosków, trzeba dokładnie poznać bohaterki.

Nina i Natalia spotykają się przypadkiem w sanatorium w Ciechocinku. Skazane na siebie w jednym pokoju przechodzą metamorfozy, o które w życiu by się nie podejrzewały, zwłaszcza Natalia. Przypadkowo stają się też bohaterkami śledztwa policyjnego. Wszak nie co dzień znajduje się zwłoki w basenie. To wydarzenie staje się też impulsem do działań, które nieźle bawią. I tak do samego końca.

„Sanatorium pod Zegarem” to komedia kryminalna, w której autorka postawiła na mocne kontrasty osobowościowe. Starcie charakterów, stylu życia i wartości staje się dla bohaterek cenną lekcją, ale też katalizatorem przyjaźni. Takiej,  w której duża różnica wieku nie ma żadnego znaczenia.

Udała się Lilianie Fabisińskiej ta książka. Jest mądra, zabawna i dojrzała. Po prostu.

Druga część przygód Niny i Natalii pt. „Weranda na Czarcim Cyplu” już niedługo.

Liliana Fabisińska, „Sanatorium pod Zegarem”, Wydawnictwo Filia 2016

Zobacz również:

„Śnieżynki” Liliany Fabisińskiej

%d blogerów lubi to: