Archiwa blogu

Jeszcze jeden uśmiech – Magdalena Majcher. Recenzja

Ile kobiet, tyle wizji macierzyństwa. Racjonalnego lub histerycznego. Tradycyjnego lub wpisującego się w medialne trendy. Planowanego lub przypadkowego. Bez względu na charakter – grunt to nie zapomnieć o sobie. W książce Magdaleny Majcher do głosu dochodzi kilka skrajnie różnych matek. Dokąd zaprowadzi je rola, którą nie zawsze grają z uśmiechem na ustach?

Książka Jeszcze jeden uśmiech Macierzyństwo to nie przelewki. W nowej książce „Jeszcze jeden uśmiech” Magdalena Majcher bierze na warsztat jedną ze społecznych ról kobiecych i pokazuje jej kilka wyrazistych twarzy. Trudno bowiem ograniczyć się do jednej, kiedy co matka, to inna wizja świata wokół dziecka, które jest lub które będzie. Przekonują się o tym wszystkie bohaterki.

Monika, Karolina, Olga i Agnieszka pewnie nadal mijałyby się na ulicy, gdyby nie kawiarnia dla mam, którą zakłada jedna z nich. Pomysł okazuje się strzałem w dziesiątkę, bo kobiety nareszcie znajdują powód, żeby wyjść z domu z dzieckiem, a przy tym odetchnąć i porozmawiać z kimś w swoim wieku. I właśnie te rozmowy stają się fundamentem książki „Jeszcze jeden uśmiech”. Wyłania się z nich bowiem kapitalnie szalenie różny sposób nie tylko na wychowywanie dziecka, ale też na postrzeganie siebie jako kobiety. Bo czy macierzyństwo powinno zabierać kobiecość? Albo dominować na tyle, by zapomnieć o sobie?

Takie dylematy to codzienność wśród młodych matek. A u bohaterek książki okazja do zrzucenia klapek z oczu i dostrzeżenia, że sztywne trzymanie się zasad narzuconych samym sobie może się zemścić. Znacznie lepiej otworzyć się na drugiego człowieka. To sprawia, że kobiety u Magdaleny Majcher zmieniają pole widzenia i zaczynają się solidaryzować w najbardziej krytycznym momencie. Matka matce musi pomóc. Nie może być inaczej.

Książka „Jeszcze jeden uśmiech” to szalenie realistyczny obraz kobiet-matek. Autorka nie ubiera macierzyństwa w same superlatywy. Wręcz przeciwnie, udowadnia, że nie warto zatrać się w swojej wizji. O wiele lepiej dać sobie prawo do pomyłek. I to dla dobra dziecka właśnie.

A Magdalena Majcher? No cóż, jej kondycja literacka i empatia w mówieniu o ważnych sprawach zasługuje na podziw. Uwielbiam.

Magdalena Majcher, „Jeszcze jeden uśmiech”, Pascal 2019

Reklamy

Wszystkie pory uczuć. Wiosna – Magdalena Majcher. Recenzja

Czy jakakolwiek szansa na macierzyństwo jest lepsza niż żadna? Dokąd może zaprowadzić nadzieja? Magdalena Majcher w swojej kolejnej książce “Wszystkie pory uczuć. Wiosna” zmusza czytelnika do zmierzenia się z historią, która nikogo nie pozostawi obojętnym. To silny, emocjonalny pocisk.

Wiosna Magdalena MajcherTym razem narracja skupia się na Ewelinie – kobiecie, która nie może spełnić się w roli matki, choć bardzo by tego chciała. Kiedy pojawia się szansa na adopcję, w jej sercu od razu rozpala się gigantyczna nadzieja, że jeszcze nie wszystko stracone. Im bliżej upragnionej chwili, tym więcej jednak obaw, bo Ewelina wraz z mężem muszą zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem. Sama adopcja to jedno, ale już fakt, że zostaną rodzicami dziecka z silnymi zaburzeniami, budzi lawinę rozmaitych uczuć. Czy można pokochać kogoś, kto jest emocjonalnym kaleką i nie potrafi odwzajemnić danej mu miłości? Magdalena Majcher pozwala swoim bohaterom na chwile zwątpień, ale też zmusza ich do konfrontacji z pragnieniami. Co z tego wyniknie?

Po lekturze książki “Wszystkie pory uczuć. Wiosna” znów mam czytelniczy błogostan. Autorka z wielką empatią bierze na warsztat trudne tematy. W tym przypadku na pierwszy plan wysuwa się FAS – alkoholowy zespół płodowy, który rzutuje na codzienne funkcjonowanie chłopca. Jego adopcja to odważna decyzja, ale kiedy w grę wchodzi instynkt macierzyński, każde koleiny okazują się wcale nie takie głębokie.

Książką “Wszystkie pory uczuć. Wiosna” Magdalena Majcher umacnia swoją pozycję na rynku wydawniczym. Znów udowadnia, że jej proza to coś więcej niż przyjemna lektura. Cykl “Cztery pory roku” to opowieści, które poruszają ważne, społeczne kwestie, a ich przekaz jest silny, bo autorka dany problem pokazuje przez pryzmat jednostki. Trudno o lepszy przekaz.

Magdalena Majcher, “Wszystkie pory uczuć. Wiosna”, Pascal 2018

Premiera książki 14.03.2018 r.

Zobacz również:

“Wszystkie pory uczuć. Jesień”

“Wszystkie pory uczuć. Zima”

Dziecko – Fiona Barton. Recenzja

Tajemnicze, odkopane zwłoki noworodka to świetny punkt startowy dla fabuły, którą stworzyła Fiona Barton. Jej thriller psychologiczny „Dziecko” mistrzowsko gra na emocjach. I zagnieżdża się w głowie na długo.

Thriller DzieckoAutorka wzięła na warsztat dość mocno już wyeksploatowany motyw macierzyństwa. I ugryzła go z takiej strony, że należą się jej gromkie oklaski. Oto reporterka kryminalna Kate Waters idzie dziennikarskim tropem od małej wzmianki w gazecie do historii, która otworzy pozornie zagojone rany. Okazuje się bowiem, że znalezione szczątki niemowlaka budzą najgorsze wspomnienia u dwóch różnych kobiet. Każda z nich z osobna przypuszcza, że chodzi o jej dziecko. Która ma rację? Kogo nie zawiedzie instynkt macierzyński? Czy można okiełznać demony przeszłości? Fiona Barton miesza tutaj niesłychanie, ale poszczególne elementy nie są przypadkowe.

Narracja prowadzona jest z dwóch perspektyw. I ten zabieg świetnie buduje atmosferę. Szczególnie, że autorka portretuje obie kobiety na zasadzie kontrastu. Różni je nie tylko wiek, ale też podejście do roli matki. Błąd przeszłości staje tu w opozycji do najbardziej wyczekiwanego momentu w życiu. A traumy, które już ucichły, dostają nową pożywkę. I dzieje się w głowach bohaterkach. Oj, dzieje!

Mocną stroną książki „Dziecko” Fiony Barton jest konstrukcja narracji. Trzeba przyznać, że autorka doskonale wie, jak pociągać za literackie sznurki, by zaintrygować, zmylić i zaskoczyć. To również kolejny thriller na rynku wydawniczym, w którym pojawia się niezłomna dziennikarka biorąca na swoje barki ciężar śledztwa. Ewidentnie to jakiś trend. Oby tylko nie stał się nagle literacką kalką.

Fiona Barton, „Dziecko”, Czarna Owca 2018

Stan nie! błogosławiony – Magdalena Majcher. Recenzja

Ciąża, która staje się wyrokiem. Dojrzewanie do macierzyństwa obarczonego gigantyczną odpowiedzialnością. Diagnoza rujnująca radość z oczekiwania na pierwsze dziecko. Ciągły lęk przed nieznanym i druzgocąca świadomość życiowej rewolucji. Taki emocjonalny kaliber funduje Magdalena Majcher w swojej drugiej książce „Stan nie! błogosławiony”.

Książka Stan niebłogosławionyKażda ciąża jest inna. Każda kobieta w tym czasie przechodzi istne tornado różnorodnych stanów psychicznych. Co jednak, kiedy te kilka miesięcy zostaje zdominowane przez lawinę pytań, na które nie ma ani jednoznacznych, ani łatwych odpowiedzi? Taka sytuacja spotyka Polę i jej męża.

Dziecko, którego nie planowali staje się ogromnym źródłem radości i strachu. Okazuje się bowiem, że rutynowe badania wykazują pewne nieprawidłowości. Przyszli rodzice stają przed największym życiowym wyzwaniem. Obserwacja ich zmagań porusza i uzmysławia, jak okrutny może być los i to w najmniej spodziewanym momencie.

Książka „Stan nie! błogosławiony” Magdaleny Majcher traktuje o prywatnym dramacie, który może stać się udziałem każdego. Nie sposób bowiem przewidzieć potencjalnych zawirowań w organizmie mogących wpłynąć na zdrowie przyszłego dziecka. Nie sposób też nie wierzyć w lekarską diagnozę, kiedy stoją za nią wyniki badań. Autorka pokazuje, jak taka sytuacja może złamać, a potem wzmocnić. Może się to wydawać paradoksalne, ale w rzeczywistości każde złe doświadczenie w pewnym momencie umacnia.

Magdalena Majcher potraktowała motyw macierzyństwa kreatywnie, pokazując cienie stanu, który nie zawsze można uznać za błogosławiony. Historia Poli nie jest jednostkowym przypadkiem, więc wiele kobiet odnajdzie w tej narracji mniejszą lub większą część swoich przeżyć.

Książka „Stan nie! błogosławiony” to mocny głos w literaturze kobiecej. Autorka udowadnia, że droga na literackie skróty poprzez kalkowanie utartych wątków jest nie dla niej. I bardzo dobrze. Czekam na kolejną twórczą odsłonę.

Magdalena Majcher, „Stan nie! błogosławiony”, Pascal 2017

%d blogerów lubi to: