Archiwa blogu

Stacja miłość – Zoe Folbigg. Recenzja

„Stacja miłość” to współczesne love story. Książka Zoe Folbigg przywraca wiarę nie tylko w to uczucie, ale też w romantyzm i przeznaczenie. Nikogo nie wiadomo do końca, kto komu pisany. A jeden poryw serca może zdecydować o wszystkim. Oto historia, którą napisało samo życie.

Zoe Folbigg miała prostę receptę na dobrą książkę obyczajową – opowiedzieć światu, że nie wolno tracić wiary w miłość i że można ją spotkać w najmniej spodziewanym momencie, choćby w zatłoczonym pociągu w drodze do pracy. Swoją osobistą historię ubrała w narrację, którą śmiało można nazwać współczesnym love story.

Maya – główna bohaterka spotyka tego jedynego w czasie podróży do pracy i przepada absolutnie. Na tyle, że uczucie, w której się w niej obudziło w sekundę, staje się sensem jej życia. Do swojego wybranka wzdycha jednak po cichu, obserwując go jedynie. I robi to przez wiele długich miesięcy, wierząc, że jej miłosna karta musi się wreszcie odwrócić. I gdy wreszcie robi pierwszy krok, okazuje się, że James już ma dziewczynę. Co więcej, świata poza nią nie widzi. Nic więc dziwnego, że w takiej sytuacji Maya zaczyna cierpieć, a jej romantyczna dusza dosłownie wyje.

Przez całą fabułę „Stacji miłość” śledzimy te uczuciowe rozterki. I byłoby to całkowicie nudne, gdyby nie to, że autorka serwuje nam też drugą stronę medalu. Kroi narrację na dwa punkty widzenia, damską i męską perspektywę, więc siłą rzeczy zaczynamy odruchowo kibicować bohaterom, by ich ścieżka się przecięła konkretnie, a na jej końcu był happy end.

Momentami opowieść Zoe Folbigg zakrawa na gigantyczny banał. No bo ile można wzdychać do obcego mężczyzny z pociągu? I jak bardzo można snuć romantyczne wizje w imię platonicznego uczucia, gdy rzeczywistość całkowicie odziera ze złudzeń. Okazuje się jednak, że w tę historię się wierzy. Absolutnie.

Zoe Folbigg, „Stacja miłość”, W.A.B 2020

Premiera książki 29.01.2020r.

Ogród Zuzanny. Tom 3. Warto walczyć o tę miłość. Justyna Bednarek, Jagna Kaczanowska. Recenzja

Czy warto walczyć o miłość? Jeśli jest prawdziwa, to zawsze, choćby emocjonalne konsekwencje tej walki dawały o sobie znać jeszcze przez długi czas. Przekonują się o tym bohaterowie trzeciego tomu „Ogrodu Zuzanny” duetu Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska.

Jeśli drugi tom pozostawił z poczuciem, że autorki mocno poplątały ścieżki i uczucia mieszkańców Starej Leśnej i że nie da się już bardziej, to bardzo mylne to przekonanie, bo da się. I to tak, że czytelnik czuje się niczym na emocjonalnej huśtawce, która raz szybuje w stronę radości, by za chwilę skierować się ku wzruszeniu. A jeszcze w międzyczasie zrobić przystanek tam, gdzie skrzą się cięte riposty. Ależ się dzieje w książce „Ogród Zuzanny. Warto walczyć o tę miłość”!

Tym razem dominujący staje się wątek Kazi Leszczyńskiej i jej małżeństwa w stanie totalnego kryzysu. Czy po tylu latach można jeszcze mówić o miłości? Szczególnie że między nią a mężem coraz więcej wybuchów lub cichych dni? A poprawie relacji nie służy pojawienie się dawnej miłości Ludwika. Sytuację starają się opanować przyjaciółki kobiety – Zuza i Wiola, ale one też nie mają spokojnego serca. Każda z nich przeżywa swój wewnętrzny tajfun, który może okiełznać tylko miłość i wsparcie bliskich osób.

Książka ponownie sfokusowana jest na kontakt z naturą i relacje międzyludzkie w małej społeczności. I wszystko to jest doskonale ubrane w słowa. Wiarygodne dialogi, prawdziwe emocje, problemy, które mogą stać się udziałem każdego, małe i duże radości, smutki dzielone na pół a nawet więcej. Czego jeszcze chcieć więcej? Tę opowieść się przeżywa, bo w jakiś sposób świdruje duszę.

Ze wszystkich trzech części „Ogrodu Zuzanny” ta jest też zdecydowanie najbardziej dojrzała. Jak na dłoni widać konsekwencję w prowadzeniu poszczególnych wątków do mniej lub bardziej przewidywalnego finiszu. Nie mówiąc już o konstrukcji bohaterów, którzy dostali tutaj więcej głosu i możliwości pokazania się z różnych stron. Tylko na tym zyskują w oczach czytelnika. No i te refleksje, które budzą się błyskawicznie i zostają w głowie jeszcze długo po lekturze.

Jak tu bowiem zapomnieć, że największą moc ma nie tylko miłość, ale też  przyjaźń. A jeśli w ludziach widzi się dobro, choć oni sami jeszcze nie do końca w to wierzą, to nie ma takiej siły, która zatrzymałaby przed szczęściem. Choć droga do niego bywa wyboista, o czym przekonują się wielokrotnie poszczególne postacie, to nie można go ominąć. Ono tylko czeka na to, by na nie przyjaźnie spojrzeć i pozwolić się rozgościć w życiu, a w konsekwencji uczynić je lepszym. Dzięki tej książce, a także całej serii „Ogród Zuzanny” Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska przypominają o fundamentalnych wartościach, które sprawiają, że życie nie ma prawa obudzić w nas poczucia, że coś zepsuliśmy.

Justyna Bednarek i Jagna Kaczanowska, „Ogród Zuzanny. Tom 3. Warto walczyć o tę miłość”, W.A.B 2019

Zobacz również:

„Ogród Zuzanny. Tom 1. Miłość zostaje na zawsze”

„Ogród Zuzanny. Tom 2. Odważ się kochać”

Pierwsza miłość. Recenzja

Co zostawia w sercu pierwsza miłość? Czy jest przypisana tylko do młodego wieku? Co zmienia w nas, że potrafimy iść przez życie z kimś innym? W zbiorze opowiadań „Pierwsza miłość” sporo pytań tego typu, ale też odpowiedzi na nie. Wszak uczucie to nie ma jednej twarzy.

Książka Pierwsza miłośćPierwsza miłość nie liczy dni. Może trwać tydzień, miesiąc lub rok. Czasem całe życie. Zawsze jednak zostawia w sercu wspomnienie na lata. Takie, którego nie jest w stanie zatrzeć ani upływ czasu, ani kolejne związki. Pierwsza miłość nie pyta też o wiek. Może zdarzyć się w dowolnym momencie życia i nie pozostawia wówczas wątpliwości, że czekało się właśnie na nią, choć wydawało się, że znamy już miłość od podszewki. Wszystko dlatego, że uczuciu temu towarzyszą objawy fizyczne, a chemia mózgu w pakiecie z nagłym porywem serca stanowi mieszankę wybuchową. I właśnie o tym traktuje zbiór opowiadań „Pierwsza miłość”.

Swoją literacką obecność w tej książce zaznaczyło wiele popularnych pisarek, m.in. Agnieszka Lis, Karolina Wilczyńska, Natasza Socha, Agnieszka Krawczyk, Agata Przybyłek czy Joanna Szarańska. A to nie wszyscy. Przyznam, że z ciekawością zabrałam się do lektury, bo lubię krótkie formy. Zamknięcie w nich treści, która zaintryguje i będzie się sama broniła jest trudniejsze, niż napisanie długiej opowieści. I zwykle obnaża co nieco, niekoniecznie walory literackie. W przypadku tego zbioru trzeba przymknąć oko i wziąć pod uwagę, że nie o szczyty pisarstwa w nim chodzi, ale lekki powrót do wspomnień. Taki, który wywoła drżenie serca. I od którego policzki pokryją się rumieńcem. I to się wszystkim autorom udało.

Jeśli jednak przyjrzeć się poszczególnym tekstom z osobna, to banał totalny staje tu w opozycji do opowieści dojrzałych. I kiedy jedne nie budzą niczego poza delikatnym uśmiechem, inne wywołują przyjemny dreszcz, za którym stoi brak sztampy. Mam jednak wrażenie, że nie o jakość tym razem chodzi. A o miłość. I dla niej właśnie życie pisze rozmaite scenariusze, także te banalne.

Zbiór opowiadań „Pierwsza miłość”, Czwarta Strona 2019

Kogo kochasz? – Jennifer Weiner. Recenzja

Czy można zakochać się raz na całe życie? Szczenięce zauroczenie przeobrazić w dojrzałe uczucie? Czy taka miłość może przetrwać, jeśli los wpycha w inne ramiona? Książka „Kogo kochasz?” Jennifer Weiner to miłosne studium przypadku, które udowadnia, że szczere uczucie może obronić się samo.

Książka Kogo kochaszOna i on. Rachel i Andy. Dzieci, których przypadkowe spotkanie w szpitalu zapisze się w ich życiorysach bardzo mocno. Czy dobro wysłane w stronę drugiego człowieka, kiedy ma się zaledwie 8 lat, może rozbudzić falę nieznanych uczuć? Okazuje się, że płomyk, który wówczas delikatnie zapłonął, z biegiem czasu staje się przyczyną zaskakującego pożaru uczuć.

Tej miłości nie sprzyja właściwie nic – pochodzenie, wiara, kolor skóry i wreszcie odległość. Kiedy więc los decyduje za bohaterów i pozwala im się przypadkowo spotkać, ci muszą pójść za głosem serca, bo to silniejsze od nich. I tak się dzieje, ale pomyli się ten, kto uzna, że to romantyczna opowieść. Bardziej skłaniałabym się ku stwierdzeniu, że „Kogo kochasz?” to współczesny melodramat. W dodatku rozpisany na dwa głosy na przestrzeni wielu lat.

Jennifer Weiner bardzo wiarygodnie sportretowała głównych bohaterów. Dała dojść do głosu obojgu na różnych etapach życie, dzięki czemu ich emocje po prostu torpedują. Tę historię się przeżywa, a im wrażliwszy czytelnik, tym mocniej zostawi ona w nim swój ślad.

„Kogo kochasz?” to książka o miłości, którą trudno okiełznać, która uszczęśliwia i rani jednocześnie, zmusza do zaskakujących kroków, zbliża się i oddala, nieustannie szarpie za serce i mimo wszystko nie gaśnie, choć nie sprzyja jej nic. Jennifer Weiner nie tyle inspiruje do miłosnych uniesień, co uzmysławia, że gra o prawdziwe uczucie zawsze jest warta świeczki.

Jedyne, do czego się przyczepię, to zakończenie, które jest zbyt oczywiste. Osobiście lubię, kiedy finał jest nieobliczalny i poza schematami, ale to jak zawsze kwestia gustu.

Jennifer Weiner, „Kogo kochasz?”, Sonia Draga 2017

Miłość. Wydanie drugie poprawione – Anna Gratkowska. Recenzja

„Miłość. Wydanie drugie poprawione” to lekka opowieść o tym, jak wyobrażenia o uczuciach mijają się z rzeczywistością. I jak łatwo żyjąc tylko nimi, przegapić realne szanse na dobry związek. Albo na jakikolwiek, który rokuje.

Książka Miłość wydanie drugie poprawioneAlicja – główna bohaterka bez wątpienia uosabia spore grono kobiet, dlatego jej perypetie przypadną do gustu. Łatwo bowiem wejść w jej skórę, tok rozumowania i emocje. Czasem jednak chciałoby się przekuć ten kokon romantycznych wizji, który stworzyła w głowie i zmusić ją do wyjścia poza niego. Autorka brnie jednak mocno w takie tony i albo trzeba to zaakceptować, albo w ogóle nie sięgać po tę książkę. Jeśli jednak motyw zakochania jest wystarczająco kuszący, to warto zanurzyć się w tę historię.

Anna Gratkowska w książce „Miłość. Wydanie drugie poprawione” zgromadziła bowiem kilka całkowicie różnych postaci. Osobowości te więcej dzieli niż łączy, choć ich losy splatają się w kilku konfiguracjach. Każdy ma swoją wizję związku, każdy dąży do niego mniej lub bardziej i każdemu przyjdzie zmierzyć się z rzeczywistością. Kto rzeczywiście da sobie szansę, a kto nadal będzie żył mrzonkami?

Anna Gratkowska nie otwiera przed czytelnikiem drzwi do historii nieznanych. Nie obnaża emocji, których jeszcze nie było na kartkach literatury obyczajowej. A jednak jest w tej książce jakaś świeżość, na którą zasadniczy wpływ ma humorystyczna narracja. Romantyzm jest tu swego rodzaju mankamentem, przez który nie można poukładać sobie życia. Wszystko bowiem wydaje się być zbyt prozaiczne, dalekie od głębokich wzruszeń. A w takie epizody nie ma po co inwestować czasu i emocji. Czy aby na pewno? Można to właśnie w nich tkwi żar romantycznych uniesień, któremu warto dać szansę?

Książka „Miłość. Wydanie drugie poprawione” to ewidentnie propozycja dla fanów romantyzmu, choć ten jest tutaj podany z dużym przymrużeniem oka. Lekko i zabawnie, ale wcale nie bez pola do refleksji. Być może wiele osób po tej opowieści zejdzie na ziemię, by docenić niektóre relacje.

Anna Gratkowska, „Miłość. Wydanie drugie poprawione”, Replika 2017

%d blogerów lubi to: