Archiwa blogu

Jedwabne rękawiczki – Renata Kosin. Recenzja

„Jedwabne rękawiczki” Renaty Kosin to detaliczna mieszanka teraźniejszości z przeszłością. I choć momentami fabuła jest niesamowicie gęsta i ciut przytłaczająca, to nie sposób się od niej oderwać. Autorka zaryzykowała, stawiając punkt ciężkości na dość nietypowym wątku, ale wyszło to tej opowieści na dobre.

Książka Jedwabne rękawiczkiMacki przeszłości zawsze sięgają do czasów współczesnych i zmuszają do konfrontacji z tajemnicami kolejne pokolenia. Tak dzieje się z Laurą – główną bohaterką. Kobieta musi się zmierzyć z dość nieprawdopodobnymi rewelacjami, które mają swoje korzenie w zamierzchłych czasach i wcale nie ucichły. To ona była poza nimi. Aż do teraz, gdy swoiste dziedzictwo genów zaczyna upominać się o swoje.

Renata Kosin zafundowała kobiecie niezły mistyczny galimatias. Warstwa po warstwie odkrywa ona to, co zostało przemilczane przez najbliższych. I pomyli się ten, kto z góry założy, że znów chodzi o jakiś romans, którego skutki ciągną się przez kolejne dziesięciolecia. Tutaj sedno tkwi gdzie indziej. A największą wartością jest nie miłość, a wolność. Żeby w niej zasmakować, kobiety z rodziny Laury skręciły w bardzo niebezpieczną stronę i zapłaciły za to wysoką cenę. Czy ją również czeka to samo? Czy obudzi się w niej, to co zgubiło poprzednie pokolenia? Jakie konsekwencje będzie miało odkrycie prawdy o najbliższych?

Zanim poznamy odpowiedzi na te pytania, książka „Jedwabne rękawiczki” przyniesie nam sporo emocji. Autorka mocno zagęszcza poszczególne wątki i momentami przychodzi chwilowa konsternacja, że coś nam ucieknie, bo fabuła galopuje, torpedując przy tym dużą dawką informacji. Można się pogubić, szczególnie jeśli planujemy lekturę w ratach. O wiele lepiej przeczytać ją w krótszym czasie, by nic nie uleciało. I żeby mimo wszystko, pozostało wrażenie, że wszystko to jednak się broni.

Renata Kosin, „Jedwabne rękawiczki”, Filia 2018

Reklamy

Melodia zapomnianych miłości – Dorota Gąsiorowska. Recenzja

„Melodia zapomnianych miłości” Doroty Gąsiorowskiej to opowieść klimatyczna, pełna tajemnic i mocno akcentująca wrażliwość.

Melodia zapomnianych milościTym razem autorka postawiła na historię dość nietypową. Bianka podejmuje się zlecenia, które ma być finansowym zastrzykiem. Trafia do mrocznego domu w Kazimierzu Dolnym, gdzie ma zajmować się niewidomym Samuelem. Jaka naprawdę jest jej rola? Dlaczego matka mężczyzny jest tak obcesowa i antypatyczna? To dopiero początek znaków zapytania, które stawia czytelnikowi Dorota Gąsiorowska. Bianka bowiem ma na głowie jeszcze jeden dylemat związany ze skrzypcami odziedziczonymi po babce Walentynie. W futerale znalazła zdjęcie tajemniczej Wandy i wszystko wskazuje na to, że nie znalazło się ono tam przypadkowo. A jego los jest ściśle związany właśnie z Kazimierzem Dolnym. Wszystko to jest skrojone w dobrych proporcjach, dzięki czemu „Melodia zapomnianych miłości” intryguje, a nawet trzyma w napięciu.

Dorota Gąsiorowska świetnie wykreowała bohaterów i kompletnie odeszła od bazowania na przypadkowości zdarzeń.  Mam wrażenie, że z każdą kolejną książką coraz odważniej spuszcza ze smyczy swoją literacką kreatywność. Przejawia się to ewidentnie w narracji, która jest dobrze dopracowana. Poszczególne wątki zazębiają się intrygująco, a bohaterowie nie są miałcy. W „Melodii zapomnianych miłości” na plan pierwszy wysuwa się też motyw tajemnicy. To, że ma kilka odsłon, a autorka żadnej z nich nie zdradza, podsycając czytelniczą ciekawość, to duży walor tej opowieści. Przez nią się płynie z poczuciem, że mamy do czynienia z całkiem niezłą prozą.

Dorota Gąsiorowska, „Melodia zapomnianych miłości”, Między Słowami 2017

Inne książki Doroty Gąsiorowskiej:

Antykwariat spełnionych marzeń

Primabalerina

Zanim zapomnę – Iwona Wilmowska. Recenzja

Wypadek czy morderstwo? Przypadek czy zemsta? Na te pytania w książce „Zanim zapomnę” Iwony Wilmowskiej nie ma łatwych odpowiedzi. A kryminalna zagadka ma swoje dno w przeszłości, która zaczyna o sobie przypominać.

Zanim zapomnę Iwona WilmowskaCzasem chwila wystarczy, by stać się świadkiem tragedii. Przekonuje się o tym Agata, bohaterka powieści Iwony Wilmowskiej. Podobnie jak w książce „Tajemnice Leokadii” wiedziona ciekawością zaczyna prowadzić śledztwo na własną rękę. Dokąd ją to zaprowadzi?

Krok po kroku do coraz ciekawszych informacji, co ułatwia fakt, że potrącona kobieta jest dobrze znana jej chłopakowi. Dzięki temu Agata może odkrywać kolejne wątki, które wcale nie przypadkiem zaczynają do siebie idealnie pasować. Ta sieć emocjonalnych powiązań może tu zakrawać na zbyt banalną, ale jeśli przymknie się na to oko, to historia ta popłynie całkiem przyjemnym, choć dalekim od spokojnego nurtem.

Po raz kolejny Iwona Wilmowska za motyw przewodni obrała tajemnicę. Jej siła jest tu mocna i nadaje książce „Zanim zapomnę” dobre tempo. Sprzyja temu również narracja lawirująca między przeszłością a teraźniejszością. Czytelnik może sam tropić motywy, które doprowadziły do potencjalnego morderstwa. I kibicować Agacie, kiedy przybliża się do ujawnienia prawdy. Czy w tym kryminalnym kołowrotku pomyśli choć przez chwilę o sobie? Ten drugoplanowy wątek nie jest tu bez znaczenia.

„Zanim zapomnę” to książka obyczajowa z dominującym wątkiem kryminalnym, który ją napędza. Iwona Wilmowska już raz postawiła na taką fabułę. Podobnie jak poprzednio tu również można mówić o sensowności takiej narracji. Czy będzie do trzech razy sztuka? Czas pokaże.

Iwona Wilmowska, „Zanim zapomnę”, Replika 2017

Książka pod patronatem medialnym Książki na czasie.

Zobacz również:
„Tajemnice Leokadii” Iwony Wilmowskiej

%d blogerów lubi to: