Archiwa blogu

Lepsze życie – Anna Gavalda. Recenzja

Anna Gavalda nigdy nie epatuje słowami, ale zawsze potrafi nimi celnie uderzyć w emocje czytelnicze. Potrafi poruszyć i skłonić do refleksji nad różnymi aspektami naszego życia. Prawdziwy literacki majstersztyk. Taka właśnie jest jej najnowsza książka „Lepsze życie”.

Anna Gavalda Lepsze życieNic nie mogę poradzić na to, że ta autorka skutecznie uwodzi mnie słowem w każdej swojej powieści. Misternie uplecione historie bardzo wnikliwie portretują to, co Gavalda chce pokazać. Tym razem stajemy się obserwatorami emocjonalnych rozgrywek w dwóch pozornie różnych historiach młodych ludzi.

Ona i on. Łączy ich młody wiek, Paryż i ogromna pustka, którą w sobie noszą. Skutecznie ją jednak zagłuszają. Dopiero dwie niby nic nieznaczące sytuacje w ich życiu sprawiają, że trybiki ich dotychczasowego myślenia wkraczają na całkiem inne tory. Banalne epizody sprawiają, że zaczynają dostrzegać jałowość swojej codzienności, a potem podejmują ryzyko, by posmakować innego życia, innych emocji. Czy lepszych? Trudno oceniać decyzje bohaterów. O wiele lepiej potraktować je jako świetnie opisaną lekcję wewnętrznych utarczek, które każdy z nas spycha w otchłań.

Anna Gavalda książką „Lepsze życie” wbija trochę kij w przysłowiowe mrowisko. W tym przypadku jest nim nasza codzienność, która nie zawsze wygląda tak jak byśmy tego chcieli, ale z czasem powszednieje na tyle, że byle bodziec potrafi nadać jej nowego blasku. Autorka udowadnia, że przypadek ma wielką moc sprawczą. I często jest katalizatorem ogromnych zmian nie tylko na poziomie emocjonalnym. Po raz kolejny Gavalda uświadamia, że każdy z nas nosi w sobie jakąś pustkę, każdy odczuwa jakieś lęki (często niewypowiedziane) i każdy tęskni za prawdziwym uczuciem. Niby banalne, a jednak uderzające w najczulsze struny.

Anna Gavalda, „Lepsze życie”, Wydawnictwo Literackie 2015

Przeczytaj również:

Recenzja książki „Billie” Anny Gavaldy

Recenzja książka „Chciałbym, żeby ktoś gdzieś na mnie czekał” Anny Gavaldy

Reklamy

Billie – Anna Gavalda. Recenzja

Prostota w opisywaniu uczuć to ogromna literacka siła Anny Gavaldy. Bez względu na długość fabuły możemy spodziewać się emocji różnego kalibru podanych w sposób daleki od nachalnego, jakby od niechcenia. Nie inaczej jest w przypadku książki „Billie”.

Billie Anna GavaldaTym razem bohaterami opowieści snutej przez autorkę stała się dwójka nastolatków outsiderów, którym trudno odnaleźć się nie tylko wśród rówieśników, ale w ogóle w życiu. Pokaleczenie emocjonalnie w okresie dzieciństwa nie potrafią normalnie egzystować. Zarówno Billie, jak i Francky cierpią. Ich dusze skomlą i wołają o pomoc, ale żadne z nich nie wie, gdzie i jak szukać ratunku. Robią to więc po omacku, badając granice własnego zaufania i ucząc się tolerancji nie tylko wobec siebie. Nie da się bowiem ukryć, że należą do dwóch różnych światów.

To zaskakujące, jak Anna Gavalda potrafi wejść w skórę swoich bohaterów i tchnąć w nich emocje, które wyraźnie czuć. Zwłaszcza, że są to ludzie bardzo młodzi, a do tego bardzo doświadczeni przez los. Fabuła stworzona przez autorkę to swoista spowiedź obnażająca wszystkie lęki, frustracje, ale też nadzieje. To również historia o jakże istotnej roli akceptacji i tolerancji nie tylko w życiu młodego człowieka.

„Billie” to książka o dwóch zbłąkanych duszach, które musiały na siebie trafić, by zrzucić maski i przekonać się, że życie ma całkiem sporo barw, a zaufanie do drugiego człowieka może skruszyć najtwardszą barierę i sprawić, że przestanie on być wrogiem.

Wielu ta historia zwyczajnie poruszy.

Anna Gavalda, „Billie”, Wydawnictwo Literackie 2014

%d blogerów lubi to: