Archiwa blogu

Wszystkie pory uczuć. Lato – Magdalena Majcher. Recenzja

Wyczekiwana ciąża pełna euforii, a potem gigantyczna niechęć do własnego dziecka i zapadanie się w otchłani depresji poporodowej. To mocny motyw przewodni książki „Wszystkie pory uczuć. Lato” Magdaleny Majcher.

Książka Wszystkie pory uczuć latoAutorka nie spoczywa na laurach, czego efektem jest ostatnia część cyklu, który kupił serca czytelniczek mądrą, dojrzałą i rzetelną wiwisekcją roli kobiety w różnej formie. Tym razem na pierwszy plan znów wysuwa się macierzyństwo, ale w całkiem innym kontekście i bez grama lukru. Magdalena Majcher odważnie sięga po temat tabu (wciąż!). Depresja poporodowa często traktowana jako fanaberia młodej matki i próba ucieczki od odpowiedzialności za dziecko tutaj zyskała prawdziwe oblicze. Szczere i dramatyczne.

Joanna – główna bohaterka książki „Wszystkie pory uczuć. Lato” nie może uwierzyć we własne szczęście, kiedy okazuje się, że ciąża stała się radosnym faktem, a nie tylko pobożnym życzeniem kobiety, której coraz głośniej tyka zegar biologiczny. Im bliżej porodu, tym jej nastrój jakoś spada. Okazuje się bowiem, że w tym stanie nie da się niczego dokładnie zaplanować. A to frustruje coraz bardziej. Zamiast pozytywnych endorfin, do głosu dochodzą czarne myśli, a wraz z pojawieniem się dziecka – gigantyczne rozczarowanie. Czy Joanna obudzi w sobie instynkt macierzyński? Co musi się stać, by pokochała dziecko? I czy to w ogóle możliwe?

Autorka wnikliwie kreśli postępujący mechanizm choroby, jaką niewątpliwie jest depresja poporodowa. Daje ona sygnały dość wcześnie, ale jakże ją łatwo ją zlekceważyć, zrzucając zły nastrój na zmęczenie, które przy niemowlaku jest normą. Magdalena Majcher poprzez postać głównej bohaterki pokazuje, jak cienka jest granica między próbą przyzwyczajenia się do nowego człowieka w domu, którym trzeba się zająć a popadnięciem w obezwładniającą niemoc. Jeśli bliscy nie zareagują w porę, od dramatu może dzielić tylko krok.

Po raz kolejny Magdalena Majcher porusza temat ważny społecznie, portretując jedną z kobiecych ról we wnikliwy sposób. Nie ma tu miejsca na epatowanie nachalną radością, która często dosłownie wylewa się z kartek powieści obyczajowych. Tutaj jest miejsce tylko na prawdę i takie odcienie życia, które się spycha na boczny tor. Tymczasem ta autorka uczyniła z nich wyznacznik swojej twórczości. I oby tak dalej.

Magdalena Majcher, „Wszystkie pory uczuć. Lato”, Pascal 2018

Zobacz również:

„Wszystkie pory uczuć. Jesień”

„Wszystkie pory uczuć. Zima”

„Wszystkie pory uczuć. Wiosna”

Reklamy

Wszystkie pory uczuć. Wiosna – Magdalena Majcher. Recenzja

Czy jakakolwiek szansa na macierzyństwo jest lepsza niż żadna? Dokąd może zaprowadzić nadzieja? Magdalena Majcher w swojej kolejnej książce “Wszystkie pory uczuć. Wiosna” zmusza czytelnika do zmierzenia się z historią, która nikogo nie pozostawi obojętnym. To silny, emocjonalny pocisk.

Wiosna Magdalena MajcherTym razem narracja skupia się na Ewelinie – kobiecie, która nie może spełnić się w roli matki, choć bardzo by tego chciała. Kiedy pojawia się szansa na adopcję, w jej sercu od razu rozpala się gigantyczna nadzieja, że jeszcze nie wszystko stracone. Im bliżej upragnionej chwili, tym więcej jednak obaw, bo Ewelina wraz z mężem muszą zmierzyć się z ogromnym wyzwaniem. Sama adopcja to jedno, ale już fakt, że zostaną rodzicami dziecka z silnymi zaburzeniami, budzi lawinę rozmaitych uczuć. Czy można pokochać kogoś, kto jest emocjonalnym kaleką i nie potrafi odwzajemnić danej mu miłości? Magdalena Majcher pozwala swoim bohaterom na chwile zwątpień, ale też zmusza ich do konfrontacji z pragnieniami. Co z tego wyniknie?

Po lekturze książki “Wszystkie pory uczuć. Wiosna” znów mam czytelniczy błogostan. Autorka z wielką empatią bierze na warsztat trudne tematy. W tym przypadku na pierwszy plan wysuwa się FAS – alkoholowy zespół płodowy, który rzutuje na codzienne funkcjonowanie chłopca. Jego adopcja to odważna decyzja, ale kiedy w grę wchodzi instynkt macierzyński, każde koleiny okazują się wcale nie takie głębokie.

Książką “Wszystkie pory uczuć. Wiosna” Magdalena Majcher umacnia swoją pozycję na rynku wydawniczym. Znów udowadnia, że jej proza to coś więcej niż przyjemna lektura. Cykl “Cztery pory roku” to opowieści, które poruszają ważne, społeczne kwestie, a ich przekaz jest silny, bo autorka dany problem pokazuje przez pryzmat jednostki. Trudno o lepszy przekaz.

Magdalena Majcher, “Wszystkie pory uczuć. Wiosna”, Pascal 2018

Premiera książki 14.03.2018 r.

Zobacz również:

“Wszystkie pory uczuć. Jesień”

“Wszystkie pory uczuć. Zima”

Wszystkie pory uczuć. Zima – Magdalena Majcher. Recenzja

„Wszystkie pory uczuć. Zima” to emocjonalna opowieść naznaczona tajemnicą. Magdalena Majcher znów wskazuje level wyżej na rynku literatury obyczajowej. Ta historia ma bowiem znamiona dramatu psychologicznego. A to nie lada sztuka, by skroić taką narrację i to w tak świetnym stylu.

Książka Wszystkie pory uczuć zimaTajemnice mają to do siebie, że pchają się na światło dzienne nawet wtedy, kiedy wydaje się nam, że już nie mają prawa, bo się przedawniły i ucichły. Tymczasem te o dużym ciężarze emocjonalnym potrafią upomnieć się o prawo głosu w najmniej spodziewanym momencie. I motyw ten doskonale wykorzystuje Magdalena Majcher w drugiej części cyklu „Cztery pory roku”.

Róża ma swoje lata i właśnie zostaje panną młodą. To milowy krok i próba zaznania szczęścia w momencie, kiedy wydaje się, że życie zbliża się już ku końcowi. Aby jednak w pełni się nim cieszyć, bohaterka musi stawić czoła demonom, które pielęgnuje w sobie od lat. Czy nosząc na barkach niewyjaśnioną historię, może ruszyć do przodu? Okazuje się, że kiedy w grę wchodzą szczere uczucia, zmianie ulega wszystko.

Pomyli się jednak ten, kto z góry założy, że książka „Wszystkie pory uczuć. Zima” traktuje wyłącznie o kulisach dojrzałej relacji. Motyw miłości ma tu bowiem kilka twarzy. Ta między Różą a jej mężem jest tylko katalizatorem do zweryfikowania uczuć nią a jej siostrą. A te są niczym bomba z opóźnionym zapłonem, który żarzy się od lat, ale nie doprowadza do wybuchu.

To specyficzna relacja, w której Róża pełni rolę opiekunki dla siostry. Ale czy ta na to zasługuje? Jaki wymiar mam jej miłość, jeśli całe życie nosi w sobie historię, o której uparcie milczy? Czy jej choroba to tylko wygodna wymówka? Nie da się bowiem ukryć, że Miłka prowadzi jakąś grę. Dokąd doprowadzi to bohaterów? Czy przeszłość upomni się o swoje?

Książką „Wszystkie pory uczuć. Zima” Magdalena Majcher udowadnia, że jej kreatywność literacka ewidentnie ma tendencję wzrostową. Autorka nie spoczywa na laurach i śmiało sięga po intrygujące tematy, które nie tylko zaciekawią, ale też poruszą czytelnika. I to się ceni. I na takie opowieści czeka się z niecierpliwością.

Magdalena Majcher, „Wszystkie pory uczuć. Zima”, Pascal 2017

Premiera książki 17.01.2018 r.

Zobacz również:
Wszystkie pory uczuć. Jesień

Wszystkie pory uczuć. Jesień – Magdalena Majcher. Recenzja

Jesień od zawsze kojarzy mi się z palącą potrzebą dotulenia. Takie właściwości ma bez wątpienia nowa, bardzo klimatyczna książka Magdaleny Majcher „Wszystkie pory uczuć. Jesień”. Otwiera ona cykl, który według mnie skazany jest na sukces. Autorka mocno bowiem po raz kolejny udowadnia, że jej siłą nie jest balansowanie na przypadkowych wątkach, ale jakaś forma misji społecznej, za którą idzie mówienie o tematach tabu.  

Książka Wszystkie pory uczuć jesieńTym razem na warsztat Majcher bierze temat trudny – życie w cieniu drugiej kobiety. I nie chodzi tu o bycie kochanką, ale próbę szczęścia w związku z wdowcem, który nie może zapomnieć o pierwszej, zmarłej tragicznie żonie. Gęsto tu od uczuć. Szczególnie że nietaktowny małżonek to nie jedyny problem Hani. Kamyczek do życiowych rozterek dorzuca nastoletnia córka, która przestaje chodzić do szkoły i milczy jak zaklęta na ten temat.

Dzień za dniem mija, a w głównej bohaterce rośnie deficyt miłości. Jako wychowanka domu dziecka liczyła, że małżeństwo zaceruje tę dziurę w jej sercu. Tymczasem codzienność przynosi całkiem coś innego. Hania nie może pozbyć się poczucia bycia gorszą. Klapki z oczu zrzuca jej dopiero charyzmatyczna sąsiadka wróżka, która rozbudza w niej zdrowy egoizm i  popycha ją delikatnie do działania.

Książka „Wszystkie pory uczuć. Jesień” jest pełna emocji. Magdalena Majcher z dużą klasą i taktem ubrała w słowa trudne tematy. Hania i to, co się w niej dzieje, jest świetnie sportretowane. Jednocześnie autorka mimowolnie poprzez tę postać skłania do zastanowienia się nad rolą kobiety.

Podpatrywanie cudzego życia w takiej formie to ciekawa lekcja. Dopóki czegoś sami nie doświadczymy, możemy tylko patrzeć na historie innych i wyciągać z nich lekcje.

Magdalena Majcher, „Wszystkie pory uczuć. Jesień”, Pascal 2017

Premiera książki 27.09.2017 r.

Zobacz również inne książki Magdaleny Majcher.

„Matka mojej córki”

„Stan nie!błogosławiony”

„Jeden wieczór w Paradise”

Matka mojej córki – Magdalena Majcher. Recenzja

Poruszająca opowieść o macierzyństwie, które zostawia piętno na całe życie, zwłaszcza jeśli biegnie innym torem niż zwykle. Czy nić, która łączy matkę i dziecko, może pęknąć? Książka „Matka mojej córki” Magdaleny Majcher  to kolejna świetna odsłona twórczości tej autorki, która bez wątpienia idzie za ciosem na szczyt literatury obyczajowej dla kobiet.

Matka mojej córki Magdalena Majcher

Trzy pokolenia kobiet, które w obliczu wspólnej tragedii muszą zmierzyć się jeszcze z czymś więcej – z tym, co je łączy. Czy mają w sobie tyle odwagi, by mówić otwarcie o uczuciach? Jak zdefiniują swoją miłość na linii matka – córka? Co, kiedy ich rola nagle okaże się całkiem inna? Czy będą potrafiły sobie wybaczyć i iść dalej do przodu w innej konfiguracji?

W książce „Matka mojej córki” roi się od sekretów i choć te zostają systematycznie obnażane, to nie blokują delikatnego napięcia, które Majcher buduje dość precyzyjnie. Fabuła biegnie tutaj dwutorowo. Autorka zgrabnie przeplata przeszłość i teraźniejszość, obrazując tym samym czytelnikowi mechanizm wyparcia. Czy rzeczywiście można zapomnieć o doświadczeniu, które było jednym z najważniejszych w życiu?

Magdalena Majcher nie torpeduje zaskakującą narracją. Sensownie, z dużą dozą wrażliwości odsłania kolejne kulisy życia, które nie zawsze jest takie, jakiego oczekujemy. Czasem sytuacja wymaga reakcji, a ta może rzutować na wszystko. Nieodwracalnie.

„Matka mojej córki” to książka emocjonalna, pozostawiająca pole do refleksji. A przy tym to opowieść, której nie można przypiąć łatki ckliwego banału. Autorka tą powieścią udowadnia, że nie boi się tematów tabu i potrafi poruszać je delikatnie. Jednocześnie po raz kolejny pokazuje również, że nawet w dorosłym życiu człowiek musi dojrzeć do pewnych rzeczy, by się z nimi zmierzyć i iść dalej.

Magdalena Majcher, „Matka mojej córki”, Pascal 2017

Premiera książki 24.05.2017 r.

Zobacz również inne książki Magdaleny Majcher:

„Jeden wieczór w Paradise”

„Stan nie!błogosławiony”

%d blogerów lubi to: