Pracownia dobrych myśli – Magdalena Witkiewicz. Recenzja

Tytuł zobowiązuje. „Pracownia dobrych myśli” to najbardziej optymistyczna książka w dorobku Magdaleny Witkiewicz. Co więcej, to skuteczny literacki balsam łagodzący niewiarę w to, że jeszcze może być lepiej i to na wielu życiowych frontach.

Książka Pracownia dobrych myśliProsta fabuła, podczas lektury której nie trzeba się zastanawiać nad skomplikowanymi układami, motywacjami i relacjami. Czasem czytelnikowi trzeba właśnie takiej odskoczni nie tylko od innych książek, ale też od codzienności. Ta, która dzieje się na kartkach „Pracowni dobrych myśli” nie jest wyssana z palca. Magdalena Witkiewicz zawsze konstruuje fabułę wokół wątków, które mogłaby stać się udziałem każdego.

Tym razem trafiamy między mieszkańców kamienicy przy ulicy Przytulnej. To skupisko odmiennych doświadczeń i charakterów, ale nie da się ukryć, że każdy z bohaterów łaknie tego samego – przyjaźni i miłości. Wszak bez tych uczuć dni są coraz bardziej jałowe. Na szczęście, autorka nie pozwala swoim bohaterom na smutek. Wpycha ich sobie nawzajem prawie że w ramiona, zmuszając do wyjścia poza klasyczne relacje sąsiedzkie. Tutaj od mieszkania do mieszkania tkana jest nić dobrej, przyjacielskiej energii. A kiedy taka się zapętli, nic nie jest w stanie jej zerwać.

Książka „Pracownia dobrych myśli” to zastrzyk pozytywnej energii zamknięty w lekkiej, przyjemnej lekturze. Magdalena Witkiewicz po raz kolejny udowadnia, że zwyczajne życie to świetny materiał na murowany bestseller. Jestem pewna, że tak będzie i w tym przypadku.

Magdalena Witkiewicz, „Pracownia dobrych myśli”, Wydawnictwo Filia 2016

Zobacz inne książki Magdaleny Witkiewicz:

Cześć, co słychać?

Po prostu bądź

Pierwsza na liście

Szpieg – Paulo Coelho. Recenzja

Paulo Coelho obnaża literacko Matę Hari, serwując jej biografię. Kim naprawdę była słynna kobieta-szpieg? Luksusową prostytutką czy femme fatale czasów, w których przyszło jej żyć? Jaka naprawdę była jej wina? I czy cena, jaką za nią zapłaciła, była odpowiednia?

Książka Szpieg Paulo CoelhoHistoria przedstawiona na kartkach książki „Szpieg” to opowieść o życiowych wyborach, które były powodowane nie tyle chęcią zmiany codzienności  (która nie wyglądała tak, jak powinna), co dużą kapryśnością. Brnięcie w kolejne kłamstwa było dla Maty Hari tak naturalne, że to aż zaskakujące. Przez całą książkę po głowie kołatało mi się pytanie – na ile jej działania były efektem przebiegłości, a na ile zwyczajnej głupoty? Wszak finalnie skończyła w więzieniu jako osoba totalnie samotna.

Paulo Coelho kreśli jej wizerunek momentami dość powściągliwie, przemycając charakterystyczne dla swojej twórczości filozoficzno-poetyckie mądrości. Narracja całej książki „Szpieg” jest mocno nasycona jego stylem znanym z poprzednich powieści. Autor skupia się na losach kobiety, minimalistycznie traktując tło danych wydarzeń. Zabieg ten sprawił, że biografia Maty Hari w takiej wersji jest bardzo skondensowana. Nie oznacza to jednak, że potraktowana mało poważnie.

Jak doszło do tego, że kobieta skrywająca się pod pseudonimem Mata Hari stała się swego rodzaju celebrytką? Czy wędrowanie od łóżka do łóżka ważnych osobistości było przemyślaną zagrywką? Coelho, opierając się na faktach, stworzył delikatnie fabularyzowaną powieść epistolarną o postaci, której legenda jest wciąż żywa. Czy książka „Szpieg” rozprawia się z mitami, które wokół niej narosły? Warto się przekonać. Takiej Maty Hari możecie bowiem nie znać.

Paulo Coelho, „Szpieg”, Wydawnictwo Drzewo Babel 2016

Obudź się, Kopciuszku – Natalia Sońska. Recenzja

Lubię, kiedy w powieściach obyczajowych wątek miłosny jest przemyślany, a cała droga ku dobremu związkowi nie jest wiecznym uniesieniem, ale realną ścieżką usypaną z codziennych problemów. Natalia Sońska wyznaczyła sobie fabularny cel i krok po kroku z różnych wątków zbudowała spójną narrację, której ogromnym walorem jest po prostu wiarygodność.

Książka Obudź się kopciuszkuAlicja – główna bohaterka książki „Obudź się, Kopciuszku” żyje w rytmie pracy i samotności. Trudno ją z niego wyrwać, a wszelkie próby podejmowane przez przyjaciół okupione są nie lada wysiłkiem. Punktem zwrotnym w codzienności pani doktor staje się sylwestrowa wyprawa w góry. Od tej pory nic już nie będzie takie samo, bo rozpocznie się niesamowita wojna serca z rozumem, a emocje sięgną zenitu.

Natalia Sońska mocno eksponuje siłę uczuć, ale jej powieść wcale nie skupia się na nagłych, spontanicznych decyzjach wywołanych porywem serca. Bohaterowie do wzajemnej fascynacji podchodzą dojrzale i rozsądnie. I choć rozum mówi swoje, to serce wyrywa się niemiłosiernie, każąc zaryzykować. Do jakich decyzji posuną się Alicja i Michał? Czy ich uczucie okaże się na tyle silne, by porzucić dotychczasowy sposób życia? Muszę przyznać, że z ogromną przyjemnością poznawałam koleje ich losów. A autorka zadbała, by ani przez moment nie było nudno.

„Obudź się, Kopciuszku” to przyjemna powieść obyczajowa o jednoczesnej ucieczce przed uczuciem i nieśmiałej gonitwie za nim. O kilometrach, które dzielą, ale mogą stać się najmniejszą przeszkodą. O rezygnacji z części siebie na rzecz wspólnego, szczęśliwego jutra. Tylko tyle i aż tyle.

Jedyne, do czego muszę się przyczepić, to banalny i infantylny tytuł. Ale w tym przypadku lepiej nie oceniać po nim całości, bo można się bardzo pomylić.

Natalia Sońska, „Obudź się, Kopciuszku”, Czwarta Strona 2016

Dziewczyna w lodzie – Robert Bryndza. Recenzja

Robert Bryndza – mam wrażenie, że tego autora za moment będzie po prostu głupio nie znać. A wszystko przez jego thriller „Dziewczyna w lodzie” otwierający serię z komisarz Eriką Foster. Nie jest to żadne novum w tym gatunku. Bardziej skłaniam się ku stwierdzeniu, że książkę tę można uznać za jego rasową przedstawicielkę. Fabuła broni się sama.

Książka Dziewczyna w lodzieZaczyna się intrygująco. Tajemnicza zbrodnia w elitarnej rodzinie. Kim naprawdę była córka wpływowego polityka? Czy wiodła podwójne życie? Co kryje się za medialną otoczką? Im dalej w las, tym więcej brudów wychodzi na światło dzienne. A detektyw Erika Foster zrobi wszystko, by przełamać skostniałe układy. Jej determinacja nieźle namiesza w fabule, dzięki czemu poziom napięcia non stop szybuje w górę.

Poza elementami typowymi dla thrillera Robert Bryndza świetnie nakreśla tło społeczne. Wielka Brytania w książce „Dziewczyna w lodzie” to kraj, w którym rządzi pieniądz, a wysokie stanowisko otwiera wszystkie drzwi, pozwalając ukryć to, co niewygodne i uwypuklić to, co wypada. Jak dopaść mordercę i zapobiec kolejnym zbrodniom, kiedy nie do końca wiadomo, kto naprawdę pociąga za sznurki w tej rozgrywce?

I jeszcze jedna sprawa – kwestia tytułu. Według amerykańskich badań, jeśli zawiera się w nim słowo „dziewczyna”, to bardziej niż pewne, że książka okaże się literackim fenomenem sprzedażowym i szybko zyska status bestsellera. W tym przypadku Robert Bryndza taki sukces ma szansę osiągnąć nie tylko z tego powodu. Udało mu się bowiem napisać thriller, z którego emanuje duża skrupulatność i pomysłowość. To, jak wodzi czytelnika za nos, podsuwając mu mylne tropy, to śmiała i udana zagrywka. Warto być czujnym, ale to wcale nie znaczy, że uda nam się rozwiązać zagadkę tajemniczych morderstw, nim fabuła zmierzy ku końcowi.

Robert Bryndza, „Dziewczyna w lodzie”, Filia Mroczna Strona 2016

Dziewiąty grób – Stefan Ahnhem. Recenzja

Współczesny kanibalizm czy handel organami? A może personalne i polityczne rozgrywki sięgające głęboko w przeszłość? Precyzyjna wielowątkowość to największa zaleta skandynawskiego thrillera „Dziewiąty grób” Stefana Ahnhema.

Thriller Dziewiąty gróbPo pierwszej części serii o policjancie Fabianie Risku pt. „Ofiara bez twarzy” moje oczekiwania wobec kontynuacji były wysokie. Autor dał się poznać z rewelacyjnej strony fabularnej, więc liczyłam na to, że kolejna książka będzie co najmniej równie porywająca i przerażająca.

Na dzień dobry zaskoczył mnie w książce „Dziewiąty grób” chronologiczny przeskok w niezbyt odległą przeszłość. To rzadko stosowany zabieg. Zwykle serie danych powieści brną do przodu, a tu niespodzianka. Stefan Ahnhem cofa nas wstecz, co pozwala poznać motywy takich a nie innych decyzji Fabiana Riska.

Autor postawił sobie duże wyzwanie, próbując sensownie połączyć dwa odrębne śledztwa. I udało mu się to, bo mimo dużego natężenia postaci, morderstw i problemów samych funkcjonariuszy, wszystko to tworzy spójną całość. Fabuła jest dynamiczna, ale nie pędzi na złamanie karku. Pozwala snuć domysły i prowadzić własne czytelnicze śledztwo na równi z policjantami. Ahnhem skutecznie kieruje na manowce, podtykając pod nos tylko pozornie oczywiste tropy.

Wydarzenia na kartkach książki „Dziewiąty grób” podobnie jak w „Ofierze bez twarzy” nie dzieją się bez powodu. Znów są zakorzenione w przeszłości, ale ich skala jest całkiem inna. A Fabian Risk? Znów jest nieco pozbawiony charakteru, ale może taki jego urok.

Mam nadzieję, że dwa thrillery, które zaserwował czytelnikom Stefan Ahnhem, to dopiero przedsmak jego twórczości. A trzecia część serii okaże się nie dobra, ale fenomenalna.

Stefan Ahnhem, „Dziewiąty grób”, Wydawnictwo Marginesy 2016

%d bloggers like this: