Słoneczna przystań – Agnieszka Krawczyk. Recenzja

Kto odnajdzie w życiu swoją słoneczną przystań? Komu przyjdzie zmierzyć się z uczuciami, które zaczynają górować nad rozumem? Jak potoczą się losy sióstr Niemirskich w trzecim tomie sagi „Czary codzienności” Agnieszki Krawczyk? Jedno jest pewne – po skończonej lekturze dominuje żal, że to już koniec.

Książka Słoneczna przystań Agnieszki KrawczykOgromnie czekałam na dalsze perypetie Agaty, Danieli i Tosi. I miałam nadzieję, że los w końcu przestanie rzucać im kłody pod nogi. Autorka prowadzi narrację trochę pod dyktando optymistycznej wizji czytelnika, co wielu uznałoby za sztampę. Tymczasem w „Słonecznej przystani” to się broni samo. Wszystko dlatego, że od pierwszego tomu czuje się magię Zmysłowa, w którym toczy się akcja i dlatego, że bohaterki są naturalne. Je się po prostu bardzo lubi, stąd oczekiwanie na pomyślne rozwinięcie danych wątków.

Jak można było się spodziewać, ich codzienność znów naznaczona jest różnymi problemami, zawiścią. Kiedy jednak po swojej stronie mają grono wiernych przyjaciół, naprawdę nie mają się czego obawiać. Agnieszka Krawczyk w trzecim tomie mocniej wyeksponowała wątki uczuciowe. Dzieje się w sercach poszczególnych bohaterów. Czy odważą się podjąć wyzwanie w tej kwestii?

W książce „Słoneczna przystań”, jak i w całej sadze „Czary codzienności”, urzekła mnie sielskość. Osadzenie fabuły w takim miejscu jak Zmysłowo,  zbudowanie plejady postaci, które chciałoby się poznać i pokazanie, że dobro zawsze musi być górą to mocne punkty tej powieści. Nic więc dziwnego, że finalnie ogarnął mnie wielki żal, że czas pożegnać Zmysłowo.

Agnieszka Krawczyk, „Słoneczna przystań”, Filia 2017

Zobacz również:
1 tom sagi „Siostry”
2 tom sagi „Przyjaciele i rywale”

Matka mojej córki – Magdalena Majcher. Recenzja

Poruszająca opowieść o macierzyństwie, które zostawia piętno na całe życie, zwłaszcza jeśli biegnie innym torem niż zwykle. Czy nić, która łączy matkę i dziecko, może pęknąć? Książka „Matka mojej córki” Magdaleny Majcher  to kolejna świetna odsłona twórczości tej autorki, która bez wątpienia idzie za ciosem na szczyt literatury obyczajowej dla kobiet.

Matka mojej córki Magdalena Majcher

Trzy pokolenia kobiet, które w obliczu wspólnej tragedii muszą zmierzyć się jeszcze z czymś więcej – z tym, co je łączy. Czy mają w sobie tyle odwagi, by mówić otwarcie o uczuciach? Jak zdefiniują swoją miłość na linii matka – córka? Co, kiedy ich rola nagle okaże się całkiem inna? Czy będą potrafiły sobie wybaczyć i iść dalej do przodu w innej konfiguracji?

W książce „Matka mojej córki” roi się od sekretów i choć te zostają systematycznie obnażane, to nie blokują delikatnego napięcia, które Majcher buduje dość precyzyjnie. Fabuła biegnie tutaj dwutorowo. Autorka zgrabnie przeplata przeszłość i teraźniejszość, obrazując tym samym czytelnikowi mechanizm wyparcia. Czy rzeczywiście można zapomnieć o doświadczeniu, które było jednym z najważniejszych w życiu?

Magdalena Majcher nie torpeduje zaskakującą narracją. Sensownie, z dużą dozą wrażliwości odsłania kolejne kulisy życia, które nie zawsze jest takie, jakiego oczekujemy. Czasem sytuacja wymaga reakcji, a ta może rzutować na wszystko. Nieodwracalnie.

„Matka mojej córki” to książka emocjonalna, pozostawiająca pole do refleksji. A przy tym to opowieść, której nie można przypiąć łatki ckliwego banału. Autorka tą powieścią udowadnia, że nie boi się tematów tabu i potrafi poruszać je delikatnie. Jednocześnie po raz kolejny pokazuje również, że nawet w dorosłym życiu człowiek musi dojrzeć do pewnych rzeczy, by się z nimi zmierzyć i iść dalej.

Magdalena Majcher, „Matka mojej córki”, Pascal 2017

Premiera książki 24.05.2017 r.

Zobacz również inne książki Magdaleny Majcher:

„Jeden wieczór w Paradise”

„Stan nie!błogosławiony”

Chwila na miłość – Joanna Stovrag. Recenzja

Kiedy miłość puka do serca, chciałoby się mieć dla niej czas. Zdarza się jednak, że cementują ją tylko chwile. I wbrew pozorom, mogą one stać się najlepszym spoiwem, o czym przekonuje w swojej książce Joanna Stovrag.

Książka Chwila na miłość„Chwila na miłość” to opowieść intrygująca przede wszystkim dlatego, że jest biograficzna. Autorka oparła fabułę na wspomnieniach i doświadczeniach, przez co w pewien sposób obnażyła się przed czytelnikami, ujawniając kulisy swojego związku. Wszystko to jednak jest tak pisane sercem, bez niepotrzebnego zadęcia, że nie sposób nie zauważyć, że po raz kolejny potwierdza się stara prawda, wedle której najlepsze historie pisze samo życie.

Ona i on. Polka i Bośniak. Katoliczka i muzułmanin. A w tle wojna na Bałkanach, która zaczyna dzielić dopiero co kiełkujące uczucie. Taka przeszkoda na samym początku to najtrudniejszy test dla związku. I w książce „Chwila na miłość” przekonujemy się o tym co rusz. Nie ma tu romantycznych uniesień, ani epatowania wylewnymi gestami. Jest za to rozłąka, niepewność, strach zaglądający w oczy, nadzieja i determinacja, by ocalić uczucie, choć nie sprzyja mu czas. Trudno jako czytelnik pozostać obojętnym wobec takie miłosnego scenariusza.

Joanna Stovrag spisała swoje wspomnienia z dużym dystansem, dzięki czemu miłość nie jest tutaj wątkiem mocno dominującym. W oczy uderza bowiem oblężone Sarajewo, które autorka przedstawia bardzo wnikliwie, pozwalając zajrzeć do jego zakamarków w najokrutniejszym momencie.

Książka „Chwila na miłość” to przesiąknięta uczuciem opowieść o ogromnej sile, za którą stoi przekonanie, że człowiek, do którego mocnej zabiło serce, jest tym na całe życie. Wiara w to pozwala przetrwać wiele i jak udowadnia historia Joanny Stovrag i jej męża, jakość związku determinują czasem niewyobrażalne sytuacje i poświęcenie, na które stać niewielu.

Joanna Stovrag, „Chwila na miłość”, Replika 2017

Śniadanie na skale – Iwona Walczak. Recenzja

Czy można zrobić detoks od życia? Zostawić wszystko i uciec? A potem przekoziołkować do innego jutra bez konsekwencji? Co naprawdę jest luksusem w życiu? Czy da się wypełnić emocjonalną próżnię? Iwona Walczak w swojej najnowszej książce „Śniadanie na skale” stawia mnóstwo pytań, dając ogromne pole do refleksji.

Książka Śniadanie na skaleSiedmiu bohaterów. Nie znają się, mają różne pomysły na życie i wykonują różne manewry uczuciowe. Łączy ich jedno – palące uczucie, że coś się rozjechało, nie wyszło oraz poczucie swoistego odrętwienia, że życie nie mija tak, jakby tego naprawdę chcieli. Że dni nie niosą zaskoczenia, a jedynie marazm, który zaczyna boleśnie uwierać. I ta rozpaczliwe tłumiona samotność! Rozmaite próby radzenia sobie z nią wydają się być konsekwentnie skazane na porażkę. A to, co serwuje autorka swoim bohaterom, wzbudza multum emocji.

Wszystko ulega zmianie, gdy każdy z nich na własne życzenie ląduje w pensjonacie „Raj” u stóp Śnieżnika. Czy ta osobliwa samotnia przyniesie im oczyszczenie? Jedno jest pewne – w takim skupisku odmiennych doświadczeń nie może być nudno. I ta lekcja okaże się cenna dla każdego w inny sposób.

Liczne przeskoki między poszczególnymi postaciami zmuszają do stałej koncentracji, by nic nie umknęło, ale język „Śniadania na skale” jest na tyle lekki, że nie stanowi to problemu. Co więcej, zanurzenie się w tę fabułę i pochłonięcie jej bez odkładania na później sprzyja lepszemu odbiorowi.

Nie da się ukryć, że spod pióra Iwony Walczak wyszła cudowna, mądra opowieść, w której każdy odnajdzie ślady swoich zwątpień. Wszyscy są tu niby szczęśliwi, niby poukładani, ale to tylko pozory. W życiu każdego z bohaterów coś poszło mocno nie tak, bo brnęli pod dyktando tego, co podtykał im los, nie zadając sobie trudu, by jakoś go kształtować, kiedy jeszcze mogło to być łatwym zadaniem. Jak oderwanie się od codzienności może zmienić wszystko? Czy można obudzić się do życia? Warto się przekonać. Książka „Śniadanie na skale” otwiera oczy na wiele spraw.

Iwona Walczak, „Śniadanie na skale”, Replika 2017

Premiera książki 16.05.2017 r.

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki!

Cena szczęścia -Krystyna Mirek. Recenzja

Jaka jest cena szczęścia? Okazuje się, że może ona mieć bardzo różną wartość uzależnioną od oczekiwań. W drugim tomie sagi rodu Cantendorfów Krystyny Mirek bohaterowie zaczynają porachunki z losem i uczuciami. Dokąd ich to zaprowadzi?

Książka Cena szczęściaMuszę przyznać, że książka „Cena szczęścia” to doskonała kontynuacja „Tajemnicy zamku”. Co więcej, w moim odczuciu jest też znacznie lepiej skrojona pod względem proporcji poszczególnych wątków i o wiele bardziej dynamiczna. Krótko mówiąc, dzieje się tutaj sporo, a emocjonalna huśtawka niebezpiecznie szybuje w górę.

Jeśli ktoś spodziewał się, że Aleksander i Kate zaczną sielankowe życie, to się pomylił. Ich uczucie ma mocno pod górkę, choć wszystko wskazuje na to, że jego podwaliny nie skruszeją tak łatwo pod naciskiem różnych stron. Iskry w tej wybuchowej mieszance są jednak na porządku dziennym.

Na tle malowniczej scenerii w książce „Cena szczęścia” Krystyny Mirek mają miejsce rzeczy zaskakujące, a przeszłość zaczyna dopominać się o ujawnienie prawdy. Ciężar tajemnic uwiera tutaj niebywale i nie każdy może zrzucić ten balast tak po prostu. Wręcz przeciwnie, może one nagle urosnąć.

Intrygi, tajemnice, niecne plany – a wszystko to w walce o miłość i to o serce jednego mężczyzny. I nic dziwnego, kiedy łakomym kąskiem jest taka doskonała partia, jak hrabia Aleksander. Bitwa o jego uczucia toczy się tuż obok, ale on sam zaczyna się gubić w swoich emocjach. Niby kocha Kate, ale w obliczu zaskakujących wydarzeń, wszystko to staje pod znakiem zapytania.

Czy uczucie, które śledzimy, znajdzie swój szczęśliwy finał? To okaże się w trzecim tomie pod tytułem „Prawdziwa miłość”. Jestem pewna, że warto czekać na kontynuację sagi rodu Cantendorfów.

Krystyna Mirek, „Cena szczęścia”, Edipresse Książki 2017

Zobacz również:

Pierwszy tom sagi rodu Cantendorfów „Tajemnica zamku”

%d bloggers like this: