Królowa cukru – Natalie Baszile. Recenzja

„Królowa cukru” to książka, która zapada w serce swoim realizmem i prostolinijnością. Daleko jej do współczesnej bajki o walce z trudami codzienności. Natalie Baszile kreśli intrygujący portret kobiety, która musi zawalczyć o wszystko, ale nie tylko. W tej opowieści aż pulsuje od napięcia między poszczególnymi członkami rodziny. A do tego dochodzą jeszcze kwestie rasizmu i nierówności płci.

Książka Królowa cukruNatalie Baszile zabiera nas na plantację trzciny cukrowej i robi to tak perfekcyjnie, że po zakończeniu lektury, będziemy mieli w głowie cały proces uprawy i wszystkie zawirowania, które mogą mu towarzyszyć, często uzależnione od samej natury, ale też energii i serca, które trzeba włożyć w taką działalność. Przekonuje się o tym Charley – główna bohaterka, która dostaje takie teren uprawowy w spadku i zgodnie z testamentem nie może go sprzedać, ani oddać w cudze ręce. W związku z tym zabiera córkę, porzuca życie w mieście i wraca tam, gdzie sięgają jej korzenie. I ta podróż odmieni ją na zawsze, pod wieloma względami.

W „Królowej cukru” nie ma jednak banalnego biegu zdarzeń. Autorka bardzo świadomie kieruje narracją, nie dając czytelnikowi niczego, co byłoby tylko słownym pustostanem. Akcja zamyka się w kilku miesiącach, które wyznaczają rytm narracji. Ten zabieg uwypukla także presję czasu, z którą musi zmierzyć się Charley i obrazuje, jak wielki trud trzeba włożyć w uprawę trzciny cukrowej. A kobieta nie ma lekko. Kondycja plantacji jest fatalna, rąk do pracy brak, budżet znikomy, a widmo słabych zbiorów coraz bardziej realne. Sytuacji nie ułatwia fakt, że jest kobietą i to w dodatku czarnoskórą. Autorka nie daje jej łatwych rozwiązań. W rzeczywistości przez całą fabułę wszystko jest pod górkę, ale to też celowe.

Dzięki temu „Królowa cukru” staje się mądrą opowieścią o swoistym etosie pracy podyktowanym nie tylko trudną sytuacją. Charley jest po prostu dobrym człowiekiem, z sercem na dłoni. I choć to czasem bywa zgubne, to jeśli trafi się na odpowiednich ludzi – może pomóc. Wątek uprawy trzciny cukrowej jest tu doskonałym tłem dla ukazania relacji międzyludzkich na różnym szczeblu. Natalie Baszile obnaża słabości (także rodzinne) i próbuje pokazać, że w każdym człowieku kryje się jakiś pierwiastek dobra, nawet jeśli pozornie wydaje się to niemożliwe.

W „Królowej cukru” zachwyciło mnie jeszcze jedno – absolutnie precyzyjna plastyczność opisów. Nie do podrobienia. I to potęguje tylko poczucie, że do rąk trafiła książka, która zachwyca jako całość. I zakotwicza się w głowie na długo.

Natalie Baszile, „Królowa cukru”, Wydawnictwo Literackie 2018

Reklamy

Naturalista – Andrew Mayne. Recenzja

Intrygujący początek, dynamiczny środek i słaby finał. „Naturalista” to thriller z mocnym wątkiem naukowo-biologicznym, który wciąga, momentami zaskakuje, ale daleko mu do ideału. Czy mordercą jest niedźwiedź? A może ktoś go wrabia? Brzmi absurdalnie, ale w tej książce wszystko jest możliwe.

Thriller NaturalistaKsiążka „Naturalista” nie ma zbędnych wstępów. Autor od razu serwuje mocne uderzenie, a potem wszystko tylko przyspiesza. Jest więc potencjalny morderca w postaci niedźwiedzia grizzly, ale na liście podejrzanych znajduje się też główny bohater – Theo Cray. Szczególnie że jego amatorskie śledztwo budzi coraz więcej wątpliwości, a odkrycia wydają się być wytworem umysłu szaleńca. I to właśnie napędza fabułę tego thrillera naukowego.

Doktor Cray za nic ma bowiem ustalenia policji, a na miejscu zbrodni dostrzega znacznie więcej niż śledczy. Wykorzystuje swoje kontakty i wiedzę biologiczną, by za wszelką cenę udowodnić, że morderca jest na wolności i wcale nie jest nim niedźwiedź. Mimo że wszystko na to wskazuje. Czy ktoś rzeczywiście ma w sobie taką dawkę szaleństwa, by krótko mówiąc wrobić w zbrodnię zwierzę? A może nasz bohater się zagalopował i widzi to, co chce widzieć?

Mocną stroną tej książki jest klimat – odważne wędrówki po lesie i dzikość natury, który może pochłonąć. I to dosłownie. Sam główny bohater jest za to w jakiś sposób wynaturzony społecznie, co nie przeszkadza mu działać niezwykle skutecznie, balansując na granicy odkrycia prawdy, a jednocześnie zyskania statusu sprawcy. Przez długi czas linia pomiędzy tymi opcjami jest cienka. Intrygujące są metody naukowe, którymi Cray próbuje rozwikłać zagadkę. To mocny powiew świeżości w gatunku, jakim jest thriller. I to zdecydowanie przemawia na korzyść tej książki.

„Naturalista” budzi cały wachlarz emocji. Od totalnego zaskoczenia pomysłem fabularnym, przez rosnącą ciekawość w miarę rozwoju wątków, aż po zdziwienie, że w pewnych momentach galopuje tak, jakby autor chciał wykrzesać z siebie wszystko, co mu tylko przyszło na myśl. Im bliżej końca, tym niestety jest jednak gorzej. Tak jakby Andrew Mayne nie miał pomysłu na finał. I jest to na tyle wyraźne, że w efekcie po prostu rozczarowuje.

Andrew Mayne, „Naturalista”, W.A.B 2018

Pani Fletcher – Tom Perrotta. Recenzja

Świeży pomysł fabularny, ironiczno-gorzka narracja, motyw wolności i pikanteria w wersji soft. Tom Perrotta miał idealny pomysł na książkę i zrealizował go wybornie. Nic, tylko się zaczytać.

Książka Pani Fletcher„Pani Fletcher” jest reklamowana jako idealna m.in. dla fanów serialu „Gotowe na wszystko”, ale w moim odczuciu to trochę inny poziom. Książka Toma Perroty jest po prostu mądrzejsza, choć bazuje na niektórych podobnych motywach. Jest też o wiele bardziej współczesna. No bo jak tu się odnaleźć się w czasach Tindera, feminizmu i gender studies? Eve, głównej bohaterce nie przychodzi to łatwo, choć bardzo chce zachłysnąć się wolnością po wyprowadzce syna.

Kiedy ten rozpoczyna studia, kobieta może już nieco wyjść z roli matki i zająć się sobą, szczególnie że jest samotna, mądra, a do tego ponoć seksowna. Taki zestaw cech to dobry wabik na mężczyzn, ale czy Eve tego na pewno chce? Czy wypada jej jeszcze randkować? A jeśli tak, to kiedy postawić granice? A może spróbować czegoś całkiem nowego? Tom Perrotta niczego nie ułatwia bohaterce. A ta nękana rozterkami miota się między swoimi potrzebami a tym, co wypada.

Po drugiej stronie barykady mamy syna pani Fletcher, który spuszczony ze smyczy zaczyna dość hulaszczy studencki żywot, w którym nauka jest na ostatnim miejscu. Priorytet? Dziewczyny. Tylko czy rzeczywiście każda z nich czeka na to, by stać się jedynie chwilowym kaprysem? Co, jeśli zacznie wymagać szacunku? Zarówno matka, jak i syn, dostają lekcję, z której muszą wyciągnąć wnioski. Czego tak naprawdę potrzebują? Czy wolność, której zaznali spełniła ich oczekiwania?

Mocną stroną książki „Pani Fletcher” jest nie tylko sam pomysł fabularny, ale też prostota przekazu. Tom Perrota nie ubiera niczego w niepotrzebne metafory. Ot, kreując kolejne przygody Eve i jej syna wynikające z ich potrzeb nie tylko seksualnych, tworzy spójny obraz współczesnych czasów. A przynajmniej jakiś wycinek. To książka na czasie. Zdecydowanie.

Tom Perrota, „Pani Fletcher”, Znak literanova 2018

Denar dla szczurołapa – Aleksander R. Michalak. Recenzja

Miał być porywający thriller. Tymczasem „Denar dla szczurołapa” to książka przygodowa z tak toporną narracją, że trudno przez nią przebrnąć. A szkoda.

książka Denar dla szczurołapaLegenda o szczurołapie z Hameln to dobry punkt wyjścia dla stworzenia emocjonującej opowieści. Aleksander R. Michalak zgubił jednak gdzieś proporcje między wartką narracją a chęcią przemycenia fachowego słownictwa dotyczącego szeroko pojętej demonologii. I o ile jest to konieczne, by historia była wiarygodna, to w takiej dawce i ciężkim stylu, męczy.

Główny bohater Gabor Horthy to orientalista (dość osobliwy), który zaczyna śledzić dokonania naukowe profesora Erdmanna. Okazuje się, że obiektem zainteresowania badacza był tajemniczy szczurołap flecista. Znany głównie w XIII wieku, kiedy to wyprowadził sporą grupę dzieci z miasta, a te przepadły bez wieści. Im dalej w historię, tym więcej tropów, wedle których postać ta mogła pojawiać się również w innych miejscach. Czy tajemnicza legenda ewoluowała i nadal jest się czego bać? Horthy wsiąka w poszukiwania, jeździ po świecie, odnajduje nowe informacje, próbuje je złączyć w jakąś całość. I tak przez całą książkę. Na szczęście, z tych wypraw zaczyna się wykluwać coś sensownego, a jednocześnie przerażającego.

„Denar dla szczurołapa” to w moim odczuciu bardziej książka przygodowa z mocniejszymi elementami, niż thriller sam w sobie. Ale niestety, muszę też przyznać, że ledwo przebrnęłam przez tę opowieść. Powód? Zbyt elokwentny język narracji naszpikowany fachowym słownictwem oraz takie namnożenie wątków i postaci, że całość stała się toporna. I to jak! Widać ogromne znawstwo demonologii przez autora, ale ciężkie pióro w budowaniu fabuły zabiło potencjał tej książki. Druga połowa jest bardziej dynamiczna i ciekawsza, ale nie jest już w stanie zatrzeć złego wrażenia. Trudno też wczuć się w klimat, kiedy co rusz trzeba odkładać książkę, bo zwyczajnie męczy.

Aleksander R. Michalak, „Denar dla szczurołapa”, Replika 2018

Premiera książki 4.09.2018 r.

Kobieta w związku z naturą – Anna Ras Menet. Recenzja

Książka „Kobieta w związku z naturą” to dość osobliwy coaching. Anna Ras Menet skłania do spojrzenia na siebie jako kobietę z całkiem innej perspektywy. Uspokaja myśli i serce.

Książka Kobieta w związku z naturąAutorka postawiła na nietypową formę narracji. Ot, luźne refleksje podzielone na poszczególne miesiące. Niczego nie narzuca i daje pole do swobodnej interpretacji. Pokazuje, jak w tak naprawdę banalny sposób, można dowiedzieć się więcej o sobie i albo coś z tym zrobić, albo nie. Wszystko bowiem sprowadza się do uzyskania wewnętrznej harmonii. Żeby jednak tak się stało, trzeba docenić to, co nas otacza – drzewa, kwiaty, zachody i wschody słońca itd. Każdy drobiazg niematerialny.

Nie od dziś wiadomo, że obcowanie z naturą potrafi dać ogromną siłę. W codziennym pędzie zapominamy jednak o tym, żeby przystanąć, odciąć się od zgiełku i wsłuchać w siebie. Sprzyja temu świeże powietrze, kojący widok zieleni drzew czy zapach kwiatów. Złapanie oddechu w takim otoczeniu to zastrzyk energii lub spokoju, w zależności od tego, czego potrzebujemy.

Anna Ras Menet w książce „Kobieta w związku z naturą”, uzmysławia, jak bardzo jesteśmy połączeni z tym, co nas otacza i jaki wpływ ma na nas przyroda. Jeśli się w nią wsłuchamy i baczniej się jej przyjrzymy na co dzień, dostrzeżemy nie tylko jej potencjał, ale też swój. A nawet odkryjemy w sobie coś więcej.

Nie da się też ukryć, że ta publikacja mocno wpisuje się w modny nurt slow i eko, zatem na pewno znajdzie czytelników wśród osób, które zmieniają swój styl życia.

Anna Ras Menet, „Kobieta w związku z naturą”, Wydawnictwo Papierowy Motyl 2018

Blog Książki na czasie jest patronem medialnym książki!

%d blogerów lubi to: